Roman Papacek - tercet

Z pewnością Roman. Bez dwóch zdań Wielki. Roman – sedno niniejszego artykułu jest w tym, żeby znaleźć właściwe określenie na jego osobę – Papáček. A może po prostu pokerowy „Pan i Władca Moraw”?

Pokłońcie się, „chamy”, bo tu Hodolany

Wybaczcie ten buńczuczny wstęp. Jednak w tym miejscu karty rozdaje Roman Papacek, czy to komuś się podoba czy nie. Pokerowy „Pan i Władca Moraw”, którego fenomenu nie mogę rozgryźć ani ja, ani stara gwardia, ani żaden z obecnie liczących się w Polsce pokerowych byków. Jest jak w piłce nożnej, wszyscy w nią grają, a na końcu zawsze wygrywają Niemcy. To samo ze sceną pokerową na Morawach robi Roman Papacek. Wygrywa wszystko, co jest do wygrania. Ostatnio zdobył „triple crown” na Poker Fever – wygrał już Maina, High Rollera, a teraz również CUP-a. Wcześniej triumfował na Redbet Hunter i w całej masie turniejów z mniejszym i większym wpisowym, o których istnieniu Hendon Mob nie ma bladego pojęcia.

Resort Hodolany Go4Games Casino
Go4Games Casino – mała ojczyzna Romana Papacka

Czemu to jest takie niezwykłe?

Już samo to, że ktoś może być tak skuteczny, jest po prostu niezwykłe. Z której strony nie patrzeć wychodzi na to, że brodacz z Go4Games Casino jest takim lokalnym, czeskim Justinem Bonomo. Jak James Bond ma licencję na zabijanie, tak Roman Papacek ma tę samą, tyle że na unicestwianie swoich pokerowych adwersarzy. Ból pupy wszystkich osób, które z Romanem kiedykolwiek grały, polega na tym, że – no co mam Wam powiedzieć – wiele akcji i wszystkiego, co dobre w jego pokerowej karierze, odbywa się na tzw. pełnym berecie. Ale z drugiej strony, ile możesz wygrać na farcie? A Roman musiał skład od baby wynająć na zwycięskich pucharów składowanie. To nie może być przypadek, w tym jest jakieś drugie dno, a może nawet i metoda.

Roman Papacek ma jakiś sekret…

Gdyby mierzyć parokroki na trasie stół-kasa, stół-kasa Roman byłby niezrównanym rekordzistą. Wstawiony Zakroplony czy Juras również potrafią wykonać wiele kursów po kolejny bilecik. Jednakże nasze orły, z uśmiechem kroczący do kasy na paradzie pokerowej nierówności, łącznie nie wydreptali na tej trasie tylu kroków, co Roman potrafi na jednym posiedzeniu. Styl Papacka jest po prostu nie do podrobienia. „Any Two Winnetou” – to chyba mówi wszystko.

Roman Papacek - bilety
Roman Papacek – który to już raz?

A może Roman widzi to w taki sposób? Tak mi się nie chce tutaj siedzieć, szanuję swój czas, że gram z any two, aż się nabuduję lub po prostu odpadnę. Mam na tyle umiejętności, że jak już stan nagrania się wydarzy, to zmiażdżę Was agresją.

No nie jest tak?

Taka taktyka wymaga bardzo zasobnego portfela

Jeśli byliście kiedyś na Feverze, to możecie odnieść wrażenie, że Roman ma niewyczerpany bankroll. Wiedzy pewnej nie mam, ale łącząc kropki i patrząc na jego pokerowy uniform, można wywnioskować, że jest on graczem sponsorowanym lub nawet stake’owanym przez kasyno. To tylko moje przypuszczenia, ale jego styl gry sam nasuwa takie skojarzenia.

Nie każdy bywa w Ołomuńcu, to może szybciutko wyjaśnię, jak wygląda typowy występ turniejowy Papacka. Uber late reg – Phil Hellmuth to przy nim bardzo punktualny gracz – double up z any two lub kurs do zakratowanego okienka. Marsze. Następne i kolejne, aż do skutku. Granicą, która jest wyznacznikiem tego, czy Roman miał udany dzień w pracy, jest chwila, w której zamykana jest późna rejestracja. Jeśli dominuje nad stołem w liczbie żetonów – jest dobrze. Stack startowy lub jego okolice to wielka porażka, bo On tego nie grał z jednej strzałki.

Roman Papacek – live tell

Czech, póki nie zakłada słuchawek, gra, żeby być „nagranu”. Stackuje te swoje tradycyjne karty z potencjałem (albo nawet i bez), które mniej doświadczonych polskich i czeskich pokerzystów nie raz i nie dziesięć doprowadziły do toaletowych, skrzętnie skrywanych przed światem łez. Wcale się nie dziwię temu, że wielu graczy Romana nie cierpi, bo właśnie on nagminnie łamie ich kręgosłupy i marzenia, z czymś tam suited lub w różnych kolorach, gdy oddsy są grubo po ich stronie. Nie wińcie Romana, wińcie grę.

Roman Papacek - słuchawki
Robi się groźnie, Roman zakłada słuchawki

Roman Papacek bardzo skutecznie realizuje przemyślaną wiele lat temu strategię. Dużo wydaje, ale też dużo wygrywa. Agresja – nawet ta w zbyt dużym stężeniu – na graczy rekreacyjnych, których w większości można spotkać w Go4Games Casino, dobrze się sprawdza. Przeciw lepszym graczom Roman już gra bardziej powściągliwie, a że pewnie ma bardzo solidną bazę pokerowych umiejętności, to jest w stanie nie tylko przetrwać, ale i wygrywać. Za umiejętność przystosowywania się do przeciwników z pewnością należą mu się słowa uznania. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

Trener Papacek

Ostatnio byłem mocno skrytykowany za tekst o „bezdomnym”, który bał się oglądać flopy. „Honorowy patronat” nad zwycięstwem Chorwata Marina Jovanovica w Super High Rollerze Poker Fever sprawował właśnie Roman Papacek. Mistrz exploita, kumpel zwycięzcy od kasynowych maszyn, ale przede wszystkim na tyle ogarnięty gość, który – to tylko moje przypuszczenie – podpowiedział przyszłemu zwycięzcy pierwszego SHR-a, żeby z Grinderem flopów nie oglądał, bo zostanie wciągnięty, jak kreska białego proszku w damsko-męskim.

Marin Jovanovic
Marin Jovanovic natchniony przez Romana Papacka

Co w jego głowie siedzi? Może uda się dowiedzieć?

W sportach zespołowych, w sportach, których atrakcyjność po części budowana jest poprzez widzów, zawsze możemy powiedzieć, że ściany pomagają gospodarzom. Jest wrzawa, jest energia, która niesie. Przeżyłem to na własnej skórze jako zawodnik. Uprzedzając fakty, nie było to zbiorowe, spazmatyczne picie piwa. Tyle że Roman właściwie nie gra poza Ołomuńcem, a jeśli nawet, to raczej częściej wraca na tarczy, niż z tarczą dzierżoną w dłoni. W Go4Games, w jego małej ojczyźnie, żre mu niemiłosiernie, a jak już opuści Morawy, to wcale. Żaden zarzut i teoria spiskowa, tylko stwierdzenie faktów.

Sympatyczny gość na „cześć” i „co słychać?”. Stały element lokalnej sceny. Postać, której nie da się nie zauważyć. Chciałbym się z nim kiedyś napić piwa. Przeprowadzić wywiad. Dowiedzieć się, jak to wygląda z jego strony. Zapytam się następnym razem, czy usiadłby ze mną do rozmowy – zobaczymy, co z tego wyjdzie. Sam jestem ciekaw, co w jego głowie siedzi.

Roman Papacek - sympatyczny brodacz
Roman Papacek – sympatyczny brodacz

Epilog

Rozmawiałem z dziesiątkami polskich graczy, mniej lub bardziej topowych na rodzimej scenie, i powiem Wam, że ich zdaniem gra Romana pozostawia wiele do życzenia. Wygląda jednak na to, że Papacek gra w trochę inną grę, a już na pewno zupełnie odmiennym stylem niż oni.

90% respondentów nie bierze pod uwagę tego, jak wygląda jego strategia. Maszeruj albo giń – mówią legioniści, nie ci z Łazienkowskiej, ale ci od Macrona. Odpal i zapomnij – piloci Longbow Apache, ładujący Hellfire’y w naziemne cele. W Romana przypadku jest to „nagranu” lub „pogranu”, co u nas nad Wisłą oznacza po prostu wóz albo przewóz. Papacek wydaje tyle pieniędzy na wpisowe i budowanie stacka, że musi osiągać topowe miejsca, żeby na siebie zarobić. A jak już Roman się nabuduje, to zaczyna być groźny. Jak już założy słuchawki, to znaczy, że na serio tańczy.

Więc gdy następnym razem pokerowy los rzuci Was na jeden stół z Romanem Papackiem, to przypomnijcie sobie słowa wujka Doro. Wyczekajcie jego – bardzo często – przesadną agresję i nie bójcie się zaryzykować sprawdzenia, gdy będziecie mieli jakieś względne showdown value na riverze. To może być pięta achillesowa, której zranienie wystarczy do pokonania pokerowego „Pana i Władcy Moraw”.

Roman Papacek - zwycięzca trzeciej edycji Poker Fever Series
Roman Papacek – zabójca o twarzy dziecka

PS: Bo może ktoś na to czekał – Roman Papacek ma 200.000$ wygranych na Hendon Mobie, który nie uwzględnia jednak wszystkich jego sukcesów. Ciekawe jest to, ile czasu upłynie, zanim na jego koncie zapisany zostanie SHR Poker Fever? Że to kiedyś nastąpi, nie mam żadnych wątpliwości.

Reload Bonus PartyPoker