Niall Farrell, znany w sieci jako „firaldo87” to pogromca internetowych stołów i numer 1 na szkockiej liście najbardziej „zarobionych” pokerzystów. Tylko jemu z wszystkich szkockich graczy udało się zdobyć bransoletkę World Series of Poker, a gdyby tego było mało na jego koncie spoczywa jeszcze ta zwana potrójna korona.

Kilka tygodni temu Niall ‘firaldo87’ Farrell wygrał event WSOPE, za który zainkasował 745.287 euro. Przy tej okazji udzielił wywiadu, w którym opowiedział jak z gier sit & go za 4$ dotarł do szczytu, na którym grinduje po dziś.

Oto historia Farrella, w jego własnych słowach.

O skromnych, choć pewnych początkach pokerowej kariery:

 “Kiedy na serio zacząłem trenować grę w pokera, to kupiłem sobie kurs szkoleniowy na internecie. Miałem wtedy raczej niewiele doświadczenia, ale wygrywałem bez problemu gry S&G za 4$. Chciałem się rozwijać.

Już wtedy mocno wierzyłem w swoje umiejętności. Rzuciłem nawet pracę w Carphone Warehouse, aby grać w pokera na pełen etat! I tak miałem dosyć tamtej roboty.

Pamiętam, że nie tylko ja zastanawiałem się nad pełnoetatową grą. Na forach nie brakowało pokerzystów, którzy pytali w tym temacie o radę. Radzono im, aby odłożyli sobie pieniądze na 6 miesięcy, na wypadek, gdyby nie szło im za dobrze. To zabawne, ja po prostu rzuciłem pracę, wypłaciłem 1000$ z mojej karty kredytowej i nazwałem się zawodowym pokerzystą. Grałem sit and go na 180 osób za 4 dolary. Raczej niewielkie wpisowe jak na profesjonalistę, co? (śmiech).

Moim idolem w tamtym czasie był David ‘ghettofabolous’ Randall. Był jednym z trenerów na PocketFives i potem wspierał mnie finansowo na wyższych stawkach. To prawdziwy mentor i dzięki niemu tak naprawdę na dobre rozpocząłem swoją karierę.

Szybko się zaprzyjaźniliśmy i wpadałem do niego, gdy odwiedzałem Vegas, a on z kolei odwiedzał mnie w Glasgow, gdy miał parę tygodni urlopu.”

O byciu wspieranym przez sponsora”

“Na początku moim rekordem było 1800$, zdobyte w jednym z turniejów. Potem jednego wieczoru na PokerStars wygrałem event, który teraz nazywa się Big 55$. Zgarnąłem tam 18.000$. Pobiłem swój wynik dziesięciokrotnie, zaraz po tym jak otrzymałem wsparcie finansowe.

Mój partner Jerry Watterson powiedział, że powinienem grać na wyższych stawkach, ale przegrywałem tam przez dłuższy czas i wtedy właśnie poznałem Davida.

Jerry był sympatycznym gościem, ale powoli tracił wiarę we mnie. Pojechaliśmy na Florydę, aby wziąć udział w kilku szkoleniach dla pokerzystów. Nie wiodło mi się, a na koncie miałem tylko kilkanaście tysięcy i powoli pieniądze te zjadał czynsz.

Grałem na niższych stawkach niż większość obecnych na zjeździe i David powiedział w pewnym momencie, że przy moim talencie powinno być zupełnie odwrotnie. Odzyskałem wiarę w siebie i po jakimś czasie zarabiałem już dosyć stabilnie.

David powoli składał swoją ekipę pokerową i dołączyłem do nich. Krótko po tym po raz pierwszy wylądowałem w Las Vegas. Szło mi tak sobie, ale koniec końców zarobiłem swoje.”

O poziomie w eventach High Roller:

“Buy in w turnieju One Drop jest wyższy (Farrell był w 2016 ósmy na $111K WSOP One Drop), ale to prostszy turniej niż dajmy na to EPT €25K. Stara gwardia z USA walczy o bransoletki, ale ich umiejętności nie są już tak niespotykane i da radę z nimi spokojnie pograć.

W One Dropie grałem na stole, gdzie było trzech takich zawodników oraz Andrew Robl i Christoph Vogelsang. Nie licząc Christopha, myślę, że byłem najlepszy przy tamtym stole.

Robl i pozostali mogliby prawdopodobnie znowu być w elicie graczy, ale oni są już tak bogaci, że grają przede wszystkim dla rozrywki. Jeśli naprzeciwko Ciebie siedzi biznesmen, który cały czas zarabia stosy gotówki, to myślisz, że zależy mu na wygranej?

Niemcy grają obecnie bardzo dobrze. Widzieć Fedora Holza przy swoim stole, to jak dostać w twarz. Osobiście trudno mi jest też grać z takimi osobami jak Steve O’Dwyer. Do tego szeregu dodałbym także Adriana Mateosa, Christopha Vogelsanga i kilku innych…

Nick Petrangelo to bardzo trudny przeciwnik, ale gra się z nim miło, bo jest zabawny, więc nie przeszkadzają mi starcia z nim. Daniel Dvoress to z kolei fantastyczny zawodnik turniejowy. Mam problem, aby go pokonać. Do tej pory udawało mi się wygrywać dzięki fartownym coolerom, ale moje szczęście nie będzie trwać wiecznie. Ike Haxton to równie znamienity rywal. Na stawkach gdzie gra po prostu trzeba być najlepszym.”

O celach na kolejny rok:

“Chciałbym wygrać PartyPoker Millions. Obecnie to jeden z najatrakcyjniejszych turniejów dla mnie. Ktoś powiedział nawet, że to jak wielki szlem wśród eventów i bardzo zależy mi na triumfie w nim.

Nie jest to może najbardziej obiektywny ranking świata, ale chciałbym zajmować przez jakiś czas pierwsze miejsce na listach GPI. Byłem już nawet na miejscu dziewiątym, ale potem spadłem, bo nie jeździłem na wszystkie przystanki. W tym roku przyłożę się i zobaczymy, co z tego wyniknie.”

baner Maksymalny rakeback na PartyPoker!