poker
"Flaszeczka" / ©Tomas Stacha, PokerFeverSeries.com

Przed Wami nowy „Wywiad PokerGround”! Naszym gościem jest „Flaszeczka”! W pierwszej części rozmawiamy o podejściu do pokera, motywacji do gry i przygotowaniu mentalnym.

Od pewnego czasu na naszym portalu możecie znaleźć „Podcast PokerGround”, w którym gościmy ciekawych gości. Dotychczasowe odcinki znajdziecie tutaj.

Nie zapominamy jednak o tych, którzy cenią sobie wywiady do czytania. W maju naszym gościem była Anna Grzesik, która na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej realizuje projekt badawczy poświęcony pokerowi.

W czerwcu rozmawialiśmy  z „Chesterem”. Pierwszą część znajdziecie tutaj, a drugą tutaj. Natomiast w lipcu naszymi gośćmi byli „Doro” i „Jack Daniels”, którzy opowiedzieli o kulisach pracy reportera turniejów pokerowych. Pierwszą część znajdziecie tutaj, a drugą tutaj.

Za każdym razem podchodzę do pokera ambicjonalnie

Porozmawiajmy o Twoich pokerowych początkach. Jak zaczęła się Twoja przygoda z pokerem?

„Flaszeczka”: To było dwanaście lat temu, gdy kończyłem liceum. Od najmłodszych lat sporą część czasu poświęcałem na grę w bilard, to była moja pasja. Pamiętam wtedy, jak jeden kolega z mojego rodzinnego Cieszyna z bilarda pokazał mi w internecie pokera. To było na Wirtualnej Polsce, gra na wirtualne żetony. Pokazał i mówi: „Patrz, jaka fajna gra! Na pewno Ci się spodoba!”. No i tak się stało. Nie ukrywam, że się wciągnąłem i tam sobie grałem. Natomiast moją pierwszą platformą na prawdziwe pieniądze było i4Poker. Oni byli sponsorem Polish Poker Tour. Gdy byłem studentem w Krakowie, chodziłem na ligi studenckie, dalej się rozwijałem. Łączyłem naukę na studiach z nauką pokerowego rzemiosła.

Pamiętam swój pierwszy wielki turniej na żywo. To był Polish Poker Tour w Krakowie chyba w 2007 roku. Wcześniej ostro grindowałem na i4Poker, żeby z jednego euro dostać się na turniej za 200 euro. To było takie moje pierwsze wielkie przeżycie.

I tak to się zaczęło. Pierwsze lata mojej kariery to było wsiadanie w pociąg, jazda po Polsce na Unibet Series of Poker (USOP) oraz do Ostrawy. To były moje pierwsze turnieje na żywo. A w internecie ostro ćwiczyłem i uczyłem się na i4Poker.

poker
„Flaszeczka” / ©Tomas Stacha, PokerFeverSeries.com

Zanim przejdziemy do Twojej dalszej pokerowej historii, chciałem porozmawiać o motywacji do gry. Ten temat przewija się w moich ostatnich wywiadach. Czy zdarzyło się, że nie chciałeś grać w pokera i raczej robiłeś to z przykrego obowiązku, a nie z chęci do gry? Jak sobie z tym poradziłeś?

Jestem w pokerze już dwunasty rok. Wiadomo, że na początku chce się grać i praktycznie cały czas o tym się myśli. Ostatnimi czasy siedzą mi jednak w głowie inne rzeczy i czasami czuję przesyt, że dzieje się tego za dużo i wręcz mam ochotę zrezygnować na tydzień lub dwa z gry i gdzieś po prostu wyjechać. Z autopsji wiem, że nie ma nic gorszego niż granie „na siłę”.

A co Ciebie motywuje do lepszej gry? Czy są to głównie pieniądze, czy chęć rywalizacji, jak wskazują szczególnie osoby, które wywodzą się ze świata sportowego. Czy za Tobą też stoi sportowa historia?

Tak, też się stąd wziąłem. Już od najmłodszych szkolnych lat zawsze trenowałem, jeśli mogę tak to nazwać, wyczynowo piłkę nożną. Na W-F-ie byłem sportowo uzdolniony, zawsze lubiłem rywalizację z kolegami, innymi drużynami. Mam w sobie gen rywalizacji i po prostu lubię gry, różne sporty. Teraz już niekoniecznie wyczynowo, tylko jako kibic, ale wciąż ta rywalizacja udziela się u mnie.

Główny motyw jest taki, żeby grać i wygrywać. Chodzi o to, że cokolwiek zagram, czy turniej za 5 dolarów, czy za tysiąc, czy za 5 tysięcy, to za każdym razem podchodzę do tego ambicjonalnie. Chcę być najlepszy w turnieju, w którym biorę udział.

Pieniądze to inna sprawa. Zawsze do tego podchodziłem tak, że one są pochodną tej rywalizacji. Nie patrzę tak, żeby grać, wygrać i mieć te pieniądze, ale żeby grać i wygrać. Pieniądze są na drugim miejscu.

Staram się więcej czasu grać online

Czy u Ciebie na przestrzeni tych jedenastu lat podejście do pieniędzy zmieniło się? A może zawsze trzymasz się rygorystycznych wytycznych dot. kapitału na grę?

Nigdy nie stosowałem się do zasad „bankroll managementu” i wszystkich wytycznych. Grałem zawsze to, na co mnie było stać i to na co miałem w danym momencie ochotę.

Są plusy i minusy takiego podejścia. Wiadomo, że są mniejsze lub większe swingi, ale ja podchodziłem do tego w taki sposób, że pieniądze są po to, żeby korzystać z życia i żeby ci to życie ułatwić. Wiadomo, że poker to był i jest mój zawód. Ani wcześniej, ani obecnie nigdzie indziej nie pracowałem, więc to moje jedyne źródło dochodu, utrzymania. Pieniądze normalnie wydaję na życie, na mieszkanie, na różne potrzeby i przyjemności.

Flaszeczka
„Flaszeczka”

Nadal jestem osobą, która lubi korzystać z życia. Nie oszczędzam zbytnio na niczym. Nie wiem, czy to jest zaleta, czy wada. Jak mam na coś ochotę – mam na myśli wyjazdy, bo lubię podróżować – to wydaję. Nigdy nie jest jednak tak, że wydaję wszystko do ostatniego grosza. Wiadomo, że muszę mieć jakieś zaplecze finansowe i trzeba o tym myśleć, to jest podstawa. A jak mam ochotę to gram takie stawki lub inne. Oczywiście, zarówno wydatki jak i gra są pod stała kontrolą. Jednak prawda jest taka, że z czasem, życie uczy, że tak naprawdę coraz mniej potrzeba do prawdziwego szczęścia.

Podejście do pieniędzy i życia prezentujesz podobnie do „Chestera”, z którym rozmawiałem kilka tygodni temu. On wspominał, że pieniądze, które wygrywa w pokerze stara się wykorzystać na przyjemne rzeczy.

Zdecydowanie mam tak jak „Chester”. Po to się robi to wszystko, żeby było w życiu łatwiej. Żeby móc później czerpać przyjemność i radość z tego życia. Oczywiście wszystko w rozsądnym rozmiarze.

Wspomniałeś też o tym, że niezależnie od tego, za jak wysokie wpisowe grasz, to twoja motywacja jest podobna. Przypomina mi się przypadek Phila Iveya, który na WSOP 2018 grał w Colossusie za 565$, High Rollerze za 100.000$ i The Big One for One Drop za 1.000.000$.

Ja potrafię się tak samo motywować, jeśli podchodzę do tego poważnie. Niektórzy śmiali się, jak to jest możliwe, że gram np. turniej WCOOP za 5.000$, a równocześnie grałem sobie gościnnie za 1 dolara lub satelitę za kilkadziesiąt dolarów. Dla mnie to nie jest problem. Na żywo to jest dokładnie tak samo. Jak gram turniej za 1 lub 5 tysięcy euro, to nie mam problemu, żeby rozgrywać cotygodniowy turniej w moim Krakowie, za 90 złotych. Staram się do tego podchodzić tak samo poważnie. Oczywiście jest zupełnie inny poziom, inni przeciwnicy, ale ja lubię cały czas myśleć podczas gry. Z takim czy innymi przeciwnikiem zawsze jest coś innego. Ja to lubię.

Porozmawiajmy chwilę o pokerowych celach. Jakie cele stawiasz przed sobą? Czy masz skuteczny sposób na ich skuteczne wyznaczanie?

Ja staram się nie patrzeć daleko w przyszłość, ale na bieżąco żyć turniejami i tym, co dzieje się w danym dniu i tygodniu. Nie mam tak, że dążę do tego, co wydarzy się za rok. Przygotowania są krótkie. Tak mam teraz. Postanowiłem na serio potraktować WCOOP, który odbędzie się we wrześniu, więc nawet zrezygnowałem z wyjazdu na festiwal EPT Barcelona gdzie co roku regularnie jeździłem. To świadomy wybór i troszeczkę ubolewam, gdy czytam i słyszę, co tam się dzieje. Czasami jednak trzeba z czegoś zrezygnować.

Flaszeczka
„Flaszeczka”

Teraz staram się więcej czasu grać online, bo to jest moje główne źródło dochodu i zawsze nim było. Tak jak „Chester”, wyjazdy na turnieje live traktuję bardziej jako przygodę. Nie mam tak, ze podczas wyjazdu codziennie muszę grać i być w kasynie, grać każdy turniej, grać cashówki. Ja lubię przyjemnie spędzić czas, wyjść na plażę, na miasto i spotkać się ze znajomymi, pozwiedzać, odpocząć. Podchodzę do tego bardziej na spokojnie, a praca to głównie przed komputerem.

Pojawił się również temat, czy może z aktywnego gracza nie przerzucić trochę sił i czasu na dawanie lekcji jako trener. Jest kilka osób, które mnie o to pytały i były zainteresowane. Myślę również nad tym, ale przyszłość pokaże.

A czy jako trener masz już jakieś doświadczenie?

Nie mam takich doświadczeń, musiałbym się do tego przygotować. Myślę, że wiedziałbym, jak to zrobić. Mam znajomych trenerów, więc myślę, że pomogliby mi, doszkolić się w tej sprawie. Ale to temat na przyszłość. Na pewno chcę się jeszcze skupić na aktywnej grze, ponieważ cały czas czuje w sobie siłę i przewagę.

Nie zakładałem, że będę grać w pokera przez całe życie

Jeśli chodzi o karierę przy pokerowych stołach, to czy brałeś lub bierzesz pod uwagę, że kiedyś w ogóle nie będziesz grać w pokera, a zawodowo zajmiesz się zupełnie czymś innym?

Tak naprawdę to od początku, od kiedy zacząłem grać podchodziłem do tego chłodno i rozsądnie. Nie zakładałem, że będę grać w pokera przez całe życie. Normalnie studiowałem, a w czasie studiów grałem w pokera. Ukończyłem prawo i dopiero po studiach zdecydowałem, że wybieram karierę pokerową, a nie prawniczą.

Moje plany są takie, że jeśli poczuję, że coś jest nie tak lub odechce mi się, albo wpadnie do głowy inny ciekawy pomysł na życie, to mógłbym się „przebranżowić”. Mógłbym założyć własną firmę, mieć własny interes. Są różne pomysły. Albo też odkurzyłbym kierunek prawniczy. Nie myślę tak, że zamierzam grać w pokera całe życie i nic innego nie robić. Oczywiście chciałbym, ale zdaję sobie sprawę, że gra w pokera cały czas się zmienia, praktycznie z roku na rok. Nie potrafię powiedzieć i przewidzieć co będzie z pokerem za dziesięć lat. Nikt chyba tego nie wie. Z natury jestem asekurantem i racjonalistą, więc biorę pod uwagę różne możliwości. Oczywiście nie zmienia to faktu, że chcę jak najdłużej czerpać przyjemność z tej pracy i ją wykonywać, bo to jest moje życie, moja pasja i oby trwało to jak najdłużej.

poker
„Flaszeczka” / ©UnibetOpen.com

Skoro wspomniałeś o prawie, to możemy dodać, że Vanessa Selbst i Cate Hall ukończyły prawo i zdecydowały się zawodowo grać w pokera. Selbst w styczniu tego roku zakończyła zawodową grę i zaczęła pracę dla funduszu hedgingowego. Można powiedzieć, że poker przyciąga prawników.

Coś w tym jest, ponieważ paru moich znajomych prawników również gra w pokera. Jak już wcześniej wspomniałem jest czasami tak, że trzeba podejść do tematu racjonalnie i rozsądnie i zamienić grę na coś innego. Można poczuć się po prostu wypalonym i szukać na nowo energii i spełniać się w czymś innym. Vanessa Selbst jest bardzo dobrym przykładem, aczkolwiek nie lubię jej, i nie przepadam za nią. Jednak w tym przypadku, z podejściem do prawa i z przejściem do innego zawodu doskonale ją rozumiem.

Nie patrz na to, ile możesz wygrać

Co do motywacji do gry, czy zdarzyło się, że byłeś zbyt zmotywowany i przesłoniło to tobie zdrowy rozsądek w trakcie gry? Czy jest możliwa taka zbyt mocna motywacja?

Chyba jest taka możliwość. Powinno się cały czas myśleć o poprawnym budowaniu stacka, a jeśli wkrada się myśl jeszcze przed turniejem, że wyobrażasz sobie, jak siedzisz z pucharem jako zwycięzca turnieju, to nie jest to dobre. Jeszcze gorsze jest, gdy patrzysz na to, ile możesz wygrać. Ja tego nie rozumiem. Jeśli ktoś bierze udział w turnieju i jego pierwsze pytanie brzmi „Ile jest za pierwsze miejsce?”, to już wiem, z kim rozmawiam. Ja do tego tak nie podchodzę. To jest ta dziwna motywacja, że patrzysz, ile możesz wygrać za pierwsze miejsce. To jest złe podejście. Mało kto wtedy wygra.

Chciałem Cię jeszcze dopytać o przygotowanie mentalne do gry. W jaki sposób Ty pracujesz nad tym elementem? Czy sięgasz po jakieś książki lub filmy wideo?

Trzeba tu zaznaczyć, że jestem klasycznym samoukiem. Moje pokerowe początki były takie, że siedziałem po kilkanaście godzin i czytałem, oglądałem filmy. To było moje życie, tak się uczyłem. Praca nad sobą i ciągła gra, bo to w grze wychodzą błędy. Rzeczą, która mi obecnie pomaga to rozmowa z lepszymi graczami i analiza rozdań. Jeśli chodzi o podejście mentalne, to ostatnio jest to moją piętą achillesową. Trochę czuję braki i sam muszę pracować nad mindsetem i odpowiednim podejściem, bo mam wrażenie, że trochę się rozluźniłem. To może być efektem też tego, że po prostu nie mam już takiego ognia w sobie jak kiedyś.

Na pewno trzeba analizować ręce, bo to jest podstawa. Trzeba mieć też dużo pokory. Wydaje mi się, że wielu z nas, mi również, tego brakuje. Czasami ego jest większe niż być powinno i nie przyjmuje się krytyki,a to błąd. Trzeba ją przyjmować, i słuchać lepszych od siebie i tych którzy mają większą wiedzę od Ciebie. Trzeba z pokorą sobie powiedzieć: „OK, Ty jesteś lepszy, pewnie masz rację” i przyjąć taką opcję, że powinieneś zagrać tak, a nie jak Tobie się wcześniej wydawało.

poker
„Flaszeczka”

Wspominając o ego, to przypomina się przykład Phila Hellmutha, którego ego jest ogromne. Czasami przynosi to dobre, czasami złe efekty. To jest ciekawy przypadek dla innych pokerzystów.

Zgadza się Phil Hellmuth jest idealnym przykładem posiadania wysokiego ego. Trzeba jednak odróżnić ego od pewności siebie. Pewnym siebie trzeba być i to nie tylko w pokerze, ale i w życiu. Wg mnie to bardzo ważna cecha. Należy jednak pamiętać, że pewność siebie, a uczucie wyższości nad innymi i pogarda to jednak coś zupełnie innego.

Kończąc tę część, warto zatrzymać się przy temacie pokerowego lenistwa. Jared Tendler opublikował ostatnio nagranie, w którym tłumaczy, że jako ludzie nie rodzimy się leniwi, ale stajemy się leniwi. Czy Ciebie często dopada pokerowe lenistwo? Jak sobie tym radzisz?

Też uważam, że człowiek nie rodzi się leniwy, tylko wpływają na to różne czynniki. Myślę, że jak każdego również i mnie dopada lenistwo i to nie tylko to pokerowe. Ostatnio nawet coraz częściej, ale to może z wiekiem tak jest. Na szczęście znajduję w sobie wtedy jeszcze choć trochę wewnętrznej siły, żeby się przemóc i wziąć na nowo do pracy. Jak się wpadnie w dobry rytm, wtedy nie ma czasu na lenistwo.

_

Na drugą część wywiadu zapraszamy na początku przyszłego tygodnia.

_____

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także: Emocjonujące rozdanie podczas „Live at the Bike” – Pula o wartości trzynastu tysięcy big blindów! [wideo]

_____

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

baner Powerfest PartyPoker