Gra w turniejach wielostolikowych to złożona kwestia, zależna od bardzo wielu czynników. Nasza strategia zależeć będzie od fazy turnieju, wielkości stacka, struktury wypłat, szybkości turnieju, ilości graczy czy wysokości wpisowego. Istnieje jednak w świadomości odrobinę choćby wyedukowanych graczy parę zasad, które wydają się być niepodważalne. Ale czy na pewno?

Do znudzenia powtarzana złota myśl, że w pokerze nic nie jest na pewno, a wszystko „zależy”, jest zasadą, której trzymać się należy i basta. Każda sytuacja jest inna i jeden sposób gry będzie pasować w danym przypadku, a w innym już niezupełnie. Jak brzmią trzy główne mity gry w MTT i dlaczego są tylko mitami?

Tight is always right

Mit numer jeden – gra tigth jest zawsze w porządku. No niezupełnie. Turnieje są niezwykle dynamicznym formatem i żadna strategia nie pasuje do wszystkiego. Ta również. Wielu graczy sądzi, że gra tight na początku turnieju jest jedyną opcją. Odważymy się z tym nie zgodzić.

Oczywiście chcemy dbać o nasz wizerunek przy stole i najlepiej, żeby był to wizerunek gracza solidnego. Jeżeli rywale będą nas postrzegać jako zbyt luźnego przeciwnika, na nic nasze starania, choćby podczas kradzieży blindów. Jest to jeden z głównych powodów, dlaczego na początku turnieju dobrze jest grać bardziej tight.

Nie powinniśmy jednak zbytnio się przywiązywać do takiej gry. Na początku każdego turnieju spotkamy najwięcej graczy słabych. W takim razie będziemy chcieli jak najwięcej takich zawodników pozbawić żetonów, zanim zrobią to inni. W związku z tym powinniśmy do naszego arsenału rąk dołączyć nieco spekulatywnych układów, takich jak suited connectory czy suited ręce z asem. Dajmy sobie szansę na trafienie nutsa, którego nie zauważy nasz słaby rywal i odda nam cały stack, przeceniając swoją rękę.

Podsumowując, tight jest right ale w przypadku wizerunku, a nie faktycznej jakości naszych rąk. Jeżeli nasi przeciwnicy będą nas postrzegać jako murka, łatwiej będziemy mogli wywierać presję choćby na blindy czy rozgrywać spekulatywne ręce przeciwko graczom mniej doświadczonym.

Na big blindzie czekamy na dobrą rękę

Granie tight na big blindzie jest jednym z największych błędów, jakie możemy popełnić w turniejach MTT. Przez lata gry się zmieniły, i teraz prawie wszyscy otwierają stosunkowo niskim podbiciem, więc dostajemy bardzo dobre oddsy do sprawdzenia niemal z niczym. Co więcej, gdy blindy rosną, do gry wchodzą ante, które jeszcze bardziej przemawiają na korzyść matematycznej poprawności obrony big blinda z praktycznie każda ręką.

Oczywiście będziemy mieli kłopoty w realizacją equity z ręką w stylu 72 przeciwko rywalowi na wczesnej pozycji z bardzo ciasnym zakresem, ale nawet taka ręka ma prawidłowe oddsy, żeby z nią sprawdzić w większości przypadków. Jeśli nasz rywal otwiera z 20% swoich rąk, 72 ma około 27% equity przeciwko takiemu zakresowi. I jeśli przeciwnik otwiera mini-podbiciem a w grze są ante, dostajemy oddsy do sprawdzenia rzędu 1-4. No ale to może ładnie wygląda w teorii, więc oczywiście nie bawimy się w obronę ręki 72, gdyż jak wspomnieliśmy wcześniej, ciężko nam będzie zrealizować equity i ostatecznie zbyt często będziemy zmuszeni do zrzucenia kart na dalszych ulicach.

Tak czy inaczej, to wszystko jasno pokazuje, że powinniśmy bronić każdej, chociaż odrobinę grywalnej ręki i nie foldować zbyt często z big blinda.

Powinniśmy zawsze grać, aby wygrać

Wielu graczy radzi, żeby w turniejach zawsze grać tak, żeby je wygrać i robić wszystko, żeby pokonać wszystkich rywali. I można się oczywiście zgodzić z tym, że powinniśmy grać tak, aby zakończyć turniej na jak najwyższej pozycji, bo to tam są pieniądze. Widzimy jednak wielu takich, którzy podejmują niepotrzebne ryzyko mając w głowie tylko ten imperatyw. Masakrując przy tym swój winrate.

Najlepszym sposobem, by to zilustrować, jest przedstawienie sytuacji, kiedy jesteśmy na bubble’u. Jeżeli jesteśmy chip leaderem z ogromnym stackiem, możemy naciskać wszystkich rywali przy stole, zabierać im żetony kiedy się da i powiększać jeszcze swój stack.

Jednakże wielu graczy rozpoczyna tego typu hazardowe zabawy nawet z małym stackiem. Jeżeli jesteśmy tym zawodnikiem, który nie ma przed sobą masy żetonów, darujmy sobie kradzieże blindów od dużych stacków, bo możemy dostać w nos all-inem z praktycznie każdą ręką. Przeciwnik zrobi to zupełnie prawidłowo według strategii turniejowej ICM. I co wtedy zrobimy?

Gdy znajdziemy się w takiej sytuacji, czyli z małym stackiem na bubble’u, zapewnijmy sobie chociaż najniższą wypłatę a nie kopmy się z koniem, bo „musimy wygrać turniej tu i teraz”. Gdy już wszyscy będą w kasie, wielu rywali zacznie wariować i błyskawicznie pozbywać się swoich stacków, co z kolei da nam szanse na jeszcze wyższą wypłatę. I dopiero po tej fazie spróbujmy się podwajać, żeby wrócić do gry o najwyższe miejsca.

Dlatego też nie wpadajmy w szał i nie hazardujmy się niepotrzebnie za każdym razem, bo „musimy zająć pierwsze miejsce’. Nie wygramy każdego turnieju. Jeżeli jednak z minimalnym stackiem mamy szanse na jakąkolwiek wypłatę, nie pozbawiajmy się jej. Tym samym dopiszemy do naszego rolla zysk – minimalny, ale zysk. A ten jest zawsze lepszy, niż strata.

baner Maksymalny rakeback na PartyPoker!