Jesteś gotowy

Jak często zdarza się Wam wpaść w tilt tak duży, że aż wstyd Wam jest potem przeglądać własną bazę rozdań? Dziś chciałbym trochę porozmawiać o wstydzie przed samym sobą, o tym, skąd się bierze i jak sobie z nim poradzić.

Wielu graczy zmaga się z problemem nagłego załamania formy po długim okresie grania swojej A-game. Osiągacie super wyniki przez dłuższy czas, jesteście w pełni skoncentrowani na grze, przez głowę przechodzi Wam nawet myśl, że jesteście nieźli. Siadacie do kolejnej sesji. Nic nie zwiastuje zbliżającej się katastrofy. Kilka godzin później na wykresie widnieje pionowa linia pędząca z zawrotną prędkością w dół, a po zysku nie ma już śladu. Brawo, po raz kolejny udało Wam się zniweczyć kilka dni/tygodni solidnej pracy. Gdy w końcu uciekacie (sic!) od komputera – szybko wyłączacie wszystkie stoły, soft, bazę rozdań itp. – nienawidzicie gry, siebie, swoich przeciwników i całego świata. Brzmi znajomo?

Dlaczego się tak spieszycie? Wstydzicie się czegoś?

Jeśli odczuwacie wstyd, znaczy, że nie graliście swojej A-game. Co zatem robiliście przy stołach?

Problem kaca moralnego po źle rozegranej sesji (lub serii sesji) dotyczy graczy, którzy mają już jakieś doświadczenie w grze w pokera. Konkretnie mam na myśli graczy regularnych, którym zależy na rozwoju i na awansie do gier na wyższych stawkach. Jeśli odczuwamy wstyd przed zmierzeniem się z rzeczywistością, śmiało możemy założyć, że w swoich poczynaniach byliśmy bardzo dalecy od swojej optymalnej dyspozycji, a jednak nie przestaliśmy grać. To z tego powodu odczuwamy wstyd, a nie z racji tego, że raz czy drugi zagraliśmy na aferę. Szalone zagranie (czy dwa) na długą sesję to jeszcze nie powód do samobiczowania, ale granie na tilcie to już grzech ciężki.

Znalezione obrazy dla zapytania don't be embarrassed
Wstydzisz się czegoś, misiu?

Źle czujemy się również z jeszcze z innego powodu. Postrzegamy samych siebie jako graczy zaangażowanych w grę. Wiele godzin spędzamy na szlifowaniu swoich umiejętności, gdyż możliwie szybko chcemy osiągnąć zaplanowane cele. Gdy przytrafia nam się wpadka wynikająca z problemów z mindsetem, a już w ogóle, gdy taka sytuacja ma miejsce po raz wtóry, czujemy się bardzo źle z tym, że sami torpedujemy własne działania. Jesteśmy sobą rozczarowani.

Idealnie byłoby wtedy zrobić sobie kilka dni wolnego i całkowicie odpocząć od pokera. Niestety osobom ze słabszym minsetem często się to nie udaje – wracają do stołów zbyt wcześnie i niepotrzebnie wydłużają tylko przegraną sesję. Ile to razy daliście się nabrać na podszepty ciągle zatrutego tiltem umysłu, który komunikował, że „już nie tiltujesz, siadaj do stołu”. Kończyło się to zawsze powiększeniem strat? Odpowiedzcie sobie sami.

Gdy odchodzi poczucie wstydu, jesteście gotowi do powrotu

Nie da się z góry określić, kiedy jesteśmy gotowi do powrotu. Nie ma procedury mówiącej o tym, że po tylu i tylu dniach wszystko, co było złe, z pewnością zostało już za nami. Jest to sprawa bardzo indywidualna. Myślę, że pierwszym wskaźnikiem, który może zwiastować, że tilt odpuścił, jest chęć zmierzenia się ze swoją historią rozdań. Chęć podzielenia się nimi z bardziej doświadczonymi graczami lub ze społecznością na pokerowym forum. W tym momencie już nie czujemy wstydu i jesteśmy w stanie bez większych emocji analizować nasze nieudane zagrania. To bardzo dobry znak.

W trakcie pracy nad wyeliminowaniem błędów, w chwili, gdy wszystko zaczyna się układać w całość, często zaczynamy tęsknić za powrotem do stołów. Po zakończeniu analiz nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy wrócili do gry. Każdy w tym miejscu przyrzeka sobie, że to już ostatni raz. Niestety historia lubi się powtarzać, co jest strasznie frustrujące, prawda?

Jak sprawić, żeby historia się nie powtórzyła?

Gdy wsadzimy rękę do ognia po raz pierwszy, oparzymy się. Będzie to bardzo niemiłe doznanie, dlatego większość z nas nigdy nie zrobi tego ponownie.

Z pokerem jest trochę inaczej. Straty finansowe spowodowane tiltem mogą być bardzo duże, a mimo wszystko wielu z nas nie ustrzeże się przed ponownym „oparzeniem”. Ryzyko utraty pieniędzy oraz ryzyko zniweczenia efektów naszej ciężkiej pracy nie odstrasza w takim stopniu, jak chęć uniknięcia bólu fizycznego; ból potrafi motywować skuteczniej niż wszystko inne.

Podobny obraz
Uczmy się na błędach

Coś jednak musimy zrobić, żeby poradzić sobie z problemem tiltu i wstydu. Warto zapamiętać i wizualizować sobie, jak fatalnie czujemy się, gdy odchodzimy od stołów z poczuciem całkowitej klęski. Niech to będzie substytutem naturalnego instynktu samozachowawczego, który chroni nas przed ponownym włożeniem ręki do ognia. Jeśli jednak nie będziemy powracać do tej myśli, nie skorzystamy na tym w żaden sposób, dlatego wizualizację stanu po klęsce, czyli po „naprędce wyłączonym sofcie”, warto dołączyć do swojej rutyny przedstartowej. Następnie złe obrazy zastąpmy tymi dobrymi i z takim podejściem dopiero siadajmy do sesji. Chodzi tylko o to, żeby na samą myśl o bólu psychicznym i o poczuciu wykonywania syzyfowej pracy nasze myślenie wchodziło w tryb „Strzeż się”.

O tilcie warto też rozmawiać z doświadczonymi graczami. Szczególnie z takimi, którzy kiedyś znajdowali się w takiej samej sytuacji jak my. Spytajcie się o ich doświadczenia.

Zbudujcie silne podstawy

Fundamenty pod silny mindset znajdziecie w wiedzy zawartej w książkach napisanych przez ekspertów. Polecam rozważenie zakupu dwóch pozycji: Poker MindsetThe Mental Edge of Poker (obie z rabatami PokerGround). Zróbcie cokolwiek, żeby w końcu ruszyć z miejsca. Jeśli myślicie, że problem się sam rozwiąże, że następna próba ustabilizowania wyników powiedzie się – mam dla Was przykrą wiadomość, tak się nie stanie. Znów miną dwa tygodnie, w których wykresy będą osiągały niebotyczne wartości. Znów pomyślicie sobie o tym, że chyba w końcu zrozumieliście, o co chodzi w tej grze, i ponownie…

Mental Game od Poker okładka 3DPoker Mindset PL

A może nie? Wszystko zależy od Was, a właściwie od ilości pracy, którą włożycie w zbudowanie swojego prawidłowego nastawienia do gry. Powodzenia.

ZOBACZ TEŻ: Dlaczego tak wiele innowacji w pokerze ponosi porażkę?

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Mike Sexton!

Pasjonat pokera. Niestety do samej gry chyba nieuzdolniony (chociaż kiedyś szipnął The Hot 0,55 na ponad 7 tys. osób). Gdyby było inaczej, nie kisiłby się na mikrostawkach od - ho, ho, ho - lub jeszcze dłużej. Może to wina tego, że nie wie(dział), co to jest bankroll management. Uwielbia wszystko, co związane jest z lotnictwem oraz lubi czytać książki. Kocha ludzi i zawsze stara się w nich widzieć pozytywne strony.