Las Vegas Goodbye

Po 70 dniach pobytu w „Mieście Grzechu” jeden z głównych animatorów codziennych wydarzeń w Bobby’s Room wraca do domu, a wraz z jego powrotem kończy się nasza pięcioodcinkowa seria, w czasie której mogliśmy obserwować kulisy największej gry w mieście.

„Czas wyciągnąć wtyczkę z gniazdka. Opuszczam Las Vegas i ruszam do Europy na coś, co można nazwać małą zmianą tempa” – mówi Gus Hansen siedzący na lotnisku (?) w Las Vegas. Powiedzenie, którym Hansen zwykł kończyć każde swoje nagranie, czyli „It’s gonna be a great summer”, w końcu wybrzmiało w formie przeszłej – „It’s been a great summer”.

W czasie 70 dni Duńczyk spędził w Bobby’s Room 652 godziny, co średnio daje ponad 9 godzin dziennie na grę w pokera… „Jestem chorym, chorym człowiekiem” – mówi w czasie nagrania Hansen. „Ale to było wspaniałe lato” – na tym nagranie się kończy.

Co ciekawego działo się w Bobby’s Room?

Gus Hansen jest dostarczycielem akcji w Bobby’s Room? Nie mamy przecieków mówiących o tym, jakim wynikiem finansowym skończyła się jego ostatnia wizyta w Bellagio, ale jedno można powiedzieć na pewno – na większości filmów, które Duńczyk kręcił przy stole, widać Daniela „Junglemana” Catesa, Isaaca Haxtona oraz Briana Rasta. Jeśli ta trójka regularnie stawiała się w grze – wszyscy prezentują bardzo wysoki, wyrównany poziom – to ktoś musiał być dostarczycielem value w tej rozgrywce. W przeciwnym razie panowie zajęliby się wyłącznie „mieleniem rake’u” dla kasyna, a nie sądzimy, żeby to któregoś z nich interesowało. Czy to Hansen był tym, na którego polowały rekiny z Bellagio? Możliwe, że wcale tak nie było – przynajmniej Timothy „Truteller” Kuzniecow jest zdania, że Duńczyk w czasie lata wygrał bardzo dużo pieniędzy.

W jednej z ostatnich produkcji Hansen przyznał, że wiodło mu się bardzo źle w trakcie siedmiu minionych dni… jednak nawet – jak się domyślamy – poważne baty w Bobby’s Room, które Duńczyk zebrał w ostatnim okresie przed wyjazdem z Las Vegas, nie zmieniają tego, że to ciągle jest (już było) wspaniałe lato. Ciekawe tylko, czy w tym enigmatycznym określeniu Hansen odnosi się tylko do rezultatu finansowego, czy ogólnie do tego, jak się bawił w trakcie ostatnich 70 dni.

Rough week!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

W kuluarach mówi się o tym, że tego lata – okres przed, w trakcie oraz po WSOP – akcja w Bobby’s Room była bardzo intensywna. Najniższe stawki rzadko kiedy schodziły poniżej 1K$/2K$. Standardowo grało się na blindach 2K$/4K$, a drugim popularnym limitem był 5K$/10K$, którego dawno się tutaj tak regularnie nie grało.

Kilka akcji nas zaskoczyło

Z pewnością raz w trakcie ostatnich dwóch miesięcy gracze zdecydowali się na kompletne szaleństwo – szerzej opisywałem to wydarzenie w osobnym artykule – dlatego tylko wspomnę, że przed dwie godziny siedmiu graczy flipowało w PLO za 48K$, co sprawiało, że w każdej puli znajdowało się 294K$, co jest równowartością 1.000.000 złotych.

The new game in Bobby’s Room – 7 handed 42K flip – 294K in the middle – Very Sick!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

Śpiąca królewna

Autorem tego filmu nie jest Gus Hansen, ale skoro znajdujemy się za kulisami gier odbywających się w Bobby’s Room, warto wspomnieć o drzemce, którą przy stole zafundował sobie Daniel „Jungleman” Cates.

Nie ma się czemu dziwić. Średnio Hansen grywał w pokera przez ponad 9 godzin każdego dnia pobytu w Las Vegas. Wszyscy wiemy, że to tylko statystyka – bywały dni, że nie siadał do kart, ale bywały również takie okresy, w których przez kilkanaście godzin nie wstawał od stołu. Junglemanowi, który w Bellagio spędzał nie mniej czasu od Hansena, po prostu w pewnym momencie odcięło prąd. Amerykanin został przykryty kocykiem i kontynuował drzemkę – tu widzicie go na sekundę po przebudzeniu. Całość nagrał Patrik Antonius i uprzejmie przekazał pokerowej społeczności.

Jungleman
Wstawaj – szkoda dnia

Wyginam śmiało ciało

Czy to jest normalne, żeby obnażać tors przy grze w pokera? Nie, raczej nie. Czasem niektóre grube „oblechy” ściągają koszulkę, gdy poddają się masażom – wygląda to naprawdę obrzydliwie. W tym przypadku koszulkę ściągnął zadbany pan z wyrzeźbionym sześciopakiem na brzuchu. Czy można Gusa za to winić? Nie sądzę. Nie znamy kontekstu – może to był jakiś przegrany zakład, może jakiś kolejny dowcip, który wykonywał ten pokerzysta pragnący naszej uwagi?

Jestem zdania, że gry w Bobby’s Room, mimo iż są dostępne dla wszystkich, to z racji wysokiego wpisowego można traktować jako gry prywatne. Przy stole często widzimy te same twarze. Gracze dobrze się znają i bardzo często pozwalają sobie na żarty i wygłupy. Wygląda na to, że nikomu to nie przeszkadza, ze Hansen akurat zdjął koszulę. Na zamieszczonym zdjęciu widać, jak mało kogo obchodzi to, co robi szalony Duńczyk. Hansen po prostu bawi się grą. Odnoszę wrażenie, że on w ogóle prowadzi bardzo hedonistyczne życie i bawi się zawsze i wszędzie…

When they clean you up in Bobby’s Room and you literally lose your shirt

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

Koniec serii pt. „Świat gier na wysokie stawki z Gusem Hansenem. Witajcie w Bobby’s Room!”

Nasza seria wizyt w Bobby’s Room dobiega końca, bo główny przewodnik po świecie gier na wysokie stawki opuścił Las Vegas. Dziękuję za to, że czytaliście wszystkie pięć odcinków. Mogę Wam zdradzić, że cykl cieszył się dużą popularnością. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko powrócić do tego formatu, gdy tylko nadarzy się okazja. Najpóźniej stanie się to za 11 miesięcy, jeśli tylko pan Gus Hansen znowu wróci do Las Vegas podczas pięćdziesiątego festiwalu z cyklu World Series of Poker.

baner Powerfest PartyPoker