Poker jest o wiele ciekawszą grą, kiedy pula dzielona jest między tak zwaną high hand i low hand. Jak się okazuje może też być wtedy bardziej opłacalna! Greg Vail, nowy trener ze strony Red Chip Poker postanowił opowiedzieć nieco o tego typu grach oraz o tym dlaczego uwielbia Omahę 8-or-Better oraz Big O, dwie najbardziej znane gry split.

Vail pokaże Wam w niniejszym artykule podstawy oraz typowe błędy, które musicie wyeliminować ze swojej gry i wykorzystywać u rywala. Będzie też mowa o strategiach do gier hold’em, które tu nieco należy zmodyfikować.

– Jak to się stało że zacząłeś grać w gry split?

– Sam zacząłem grać w Hold ’ema w 2003. Byłem wtedy na studiach i nie wiedziałem, że ludzie siadają do stolików zawodowo. Potem odkryłem inne odmiany gry, takie Stud 8-or-better, oraz siedmio-kartowego Studa i Omahę 8-or-better. W 2005 i 2006 pojawiło się więcej gier mieszanych. Zauważyłem wtedy, że w odmianach hi-lo wygrywali zawsze Ci sami zawodnicy. W hold’emie pieniądze miały tendencję do przesuwania się w tę i z powrotem, ale tam wyniki zawodników były jakby bardziej stabilne.

W 2006 zainteresowałem się bliżej grami split i odkryłem, że potrzeba do nich więcej umiejętności niż wykorzystujemy w Texas Hold ’em. Wiem, że to brzmi jak bluźnierstwo, ale tak jest naprawdę. Potem pojawiło się Big O w kasynie Bellagio. W tej grze wybieramy 2 z 5 kart. Pomyślałem wtedy, że “fajnie byłoby trafiać nutsy częściej, a przy 5 zamiast 2 czy 4 kart na pewno się to uda.” Zacząłem częściej wybierać takie gry i tak już zostało.

Z czasem odkryłem, że za tym wszystkim też stoi bardzo fajna strategia i obliczenia. O wiele więcej możliwości niż w typowych grach.

– Czy te gry są więc dla każdego? Wygląda bowiem na to, że trzeba lepiej znać się na matematyce.

– Hold ’ema łatwo jest się nauczyć, ale opanować grę do mistrzowskiego poziomu można dopiero po wielu latach. Niektórzy grają po 30-40 lat i nadal nie wiedzą wszystkiego. Każdy oczywiście przechwala się, że jest najlepszy, ale to nieprawda.

W grach takich jak Omaha hi-lo i Big O nauczyć się nie jest łatwo, ale za to potem proces doskonalenia się przebiega sprawniej. Widzimy bowiem jak na dłoni popełniane błędy. To jakby zupełnie inna gra i strategie z Hold’ema niekoniecznie zadziałają w Big O. Lubię przywoływać tutaj porównanie do sportu. To, że ktoś jest wysportowany i świetnie gra w piłkę nie znaczy, że będzie mistrzem jazdy na łyżwach. Niemniej jednak wielu graczy Texas Hold’em próbuje stosować znane sobie koncepcje w grach hi-lo i przegrywają sromotnie.

– Jakie błędy popełniane są najczęściej?

– Zawodnicy często nie rozumieją siły swojej ręki. W Hold’emie mają bowiem zazwyczaj łatwość w porównywaniu układów. Lepiej mieć wyższą parę niż niższą, set dominuje nad drawem do koloru i tak dalej. Gdyby rozdanie zakończyło się natychmiast to ręka mająca przewagę wygrałaby w 99% przypadków.

W grach split sprawa nie jest taka prosta. Pod uwagę brać musimy wszystkie dostępne karty. W hold’emie zazwyczaj jest tak, że rywal ma ileś outów, a my całą resztę. Tu jest trochę inaczej. Jedne karty pomagają Tobie w układzie low, ale dają przeciwnikowi wyższy układ. Musimy o nich myśleć, bo na flopie nierzadko jest tak, że wygrywający na daną chwilę układ ma tylko 20% szans na wygranie rozdania. Dzieje się tak dlatego, że pula jest dzielona i to, kto ją otrzyma zależy od wszystkich pozostałych w talii kart oraz tego jak się one mają do naszej ręki i stołu.

W Hold’emie wiele rozdań kończy się na flopie lub turnie. W Big O prawie zawsze oglądamy showdown. Musimy więc wybierać ręce, które mają szansę na wygranie przy pokazaniu kart. Mało tego, wygrywa zazwyczaj ta ręka, która nie prowadzi na początku. Specyficzna sprawa. Zawodnicy przyzwyczajeni do Hold ’ema trafiając seta ósemek myślą, że mają nutsy. A taka ręka nigdy nutsami nie będzie. Co więcej 38 kart w talii może ją pokonać. Prowadzi to wielu graczy do złudnego poczucia, że mogą wygrać pulę, kiedy tak naprawdę mają na nią znikomą szansę.

– Czy mógłbyś początkującym graczom wyjaśnić mechanikę gier hi-lo? Jaki układ pokonuje co i kto zgarnia wygraną?

Jasne. Jeśli nigdy nie graliście w hi-lo, to mamy tam jakby dwie pule. Jedną wygrywa tak zwana high hand, czyli typowa, najsilniejsza ręka pokerowa na stole. Dwie pary, set, strit i takie tam. Jest też jednak jeszcze pula low, która wynosi dokładnie tyle samo co ta pierwsza. Podział jest zawsze 50/50. Jeśli chcemy powalczyć o drugą pulę, to potrzebna nam jest ręka bez par. Układ z asem i bez karty wyższej niż ósemka. Low jest możliwy na niektórych boardach, takich gdzie nie ma mnóstwa wysokich kart i par. Jeśli jednak board to KKQJT, to nie ma podziału i liczy się układ high, jak w zwykłej odmianie pokera.

Każdy układ, zarówno low jak i high są równie ważne i trzeba walczyć o obie pule. Entuzjaści Hold ’ema nie znają się na niskich układach, więc je ignorują, skupiając się na najsilniejszych kartach. Powoduje to mnóstwo błędów, jak chociażby zły dobór rąk startowych.

– A celem, jak rozumiem, w grach split jest stworzenie układu, który wygra obie części puli?

– Tak jest. Są momenty, kiedy porzucamy jeden układ, bo nie damy rady go uzbierać, ale zawodowa gra oznacza, że w każdym rozdaniu hi-lo walczymy o wszystko. To definiuje z kolei z czym gramy i jak to robimy.

– Czyli kart do wyboru jest więcej, cztery lub pięć, walka toczy się o dwie pule. Sporo tego. Od czego zacząć powinien więc typowy pokerzysta, znający tylko HE?

– W typowych odmianach nauka przebiega zazwyczaj w trzech etapach, które się przenikają. Najpierw uczymy się rozgrywać swoje karty. Potem zaczynamy przyglądać się przeciwnikom, a na koniec zastanawiamy się jak wykorzystać tę całą wiedzę do zmanipulowania ich, tak aby zrobili to, czego chcemy. Wracamy do poszczególnych elementów i doskonalimy je jednocześnie. W grach split nie będzie na początku tak prosto. Amatorzy nowych odmian powinni skupić się tylko na swojej ręce. Już tutaj do przyswojenia będzie niemało.

Żeby zrozumieć, co robią nasi przeciwnicy na stole do gry split, musimy najpierw naprawdę dobrze zrozumieć, co sami robimy ze swoimi kartami. Inaczej czeka nas wiele momentów, kiedy z niedowierzaniem spojrzymy na to, co odsłoni przeciwnik przy showdownie.

– Czyli trzeba niejako nauczyć się pokera na nowo?

– Coś w tym guście. Hold’em też na początku wydawał nam się prosty, graliśmy co popadło, praktycznie każde rozdanie. Nauczeni tamtymi błędami okażmy pokorę i przeanalizujmy grę split, tak jakbyśmy poznawali coś nowego, a nie tylko nową odmianę czegoś, co wydaje nam się, że znamy.

– Czy blefowanie też wygląda tu inaczej?

– Tak. W Hold’emie blefujemy po to, aby wypłoszyć z rozdania lepszy układ. Tutaj zazwyczaj wypychamy taki, który mógłby walczyć z nami o pół puli. Drugie pół, na przykład low mamy zazwyczaj „w kieszeni” i nawet jeśli blef się nie uda, to zawsze wygramy 50%. Tutaj robi się naprawdę ciekawie, bo pula jest jakby nie patrzeć jedna, tylko dzielona.

– A jak jest z bet-sizingiem? W typowych grach zagrywamy za 2/3, 3/4 lub całą pulę.

– Niby jest zupełnie inaczej, a jednocześnie podobnie. Gdy posiadamy bardzo silne karty, to tak jakby mieć top seta w Hold’emie. Nut low i do tego mocna ręka. Trzeba uważać, żeby nie zgubić rywala po drodze. Musi chcieć sprawdzać nas z gorszym drawem do koloru lub wyższym (czyli gorszym), gotowym układem low. Wszystko zależy od rywala i kart, z czasem uczymy się też lepszego wyczucia do rozmiaru zagrywanej kwoty i mam wrażenie, że te ostatnie są bardziej zróżnicowane niż w Hold’emie.

Tak czy inaczej gry split stają się coraz popularniejsze. Jest w nich po prostu więcej dynamiki niż na stolikach do Hold ’ema. Co chwilę jest pokazywanie kart, a w rozdaniach bierze udział czterech czy pięciu graczy. Nudy tu nie uświadczymy, więc na pewno warto spróbować.

baner Maksymalny rakeback na PartyPoker!