Na stronie słowackiego Ministerstwa Finansów pojawił się komunikat skierowany do miłośników internetowego hazardu. Ministerstwo zaleca graczom czujność i unikanie nielegalnych dostawców. Bo mogą stracić swoje pieniądze.

Coś nam to przypomina – nie grajcie na nielegalnych stronach, bo jakby co, to nikt wam nie pomoże…

W połowie lipca tego roku Ministerstwo Finansów Republiki Słowacji opublikowało tzw. czarną listę. Znalazły się na niej adresy operatorów nielegalnie oferujących słowackim graczom usługi hazardowe. Są to firmy, które nie posiadają ważnej licencji, nie płacą na Słowacji podatków a mimo to kierują swoje usługi do graczy z tego kraju. W większości są to podmioty zagraniczne, wiele z nich działa w rajach podatkowych. Od połowy lipca mają prawo być na Słowacji blokowane.

Według Radko Kuruca, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów, blokowanie takich stron jest logiczną konsekwencją zmian w prawie hazardowym przyjętych przez słowacki Parlament w zeszłym roku.

Jakie zarzuty padają jeszcze pod adresem „nielegalnych”? Znowu robi się swojsko, bo w komunikacie Ministerstwa czytamy, że „nielegalni operatorzy” nie chronią młodzieży przed uprawianiem hazardu (tak jakby legalni bardziej chronili…). Oprócz tego, rząd w wypadku nielicencjonowanych operatorów, nie ma możliwości ochrony ich (ewentualnie) pokrzywdzonych klientów.

Dzisiaj słowacka „czarna lista” zawiera 18 adresów. Wyszczególnione na niej firmy mają 10 dni na zaprzestanie swojego procederu. Kara, jaka wisi nad tymi bandytami, to 500.000 €. A na liście mamy takie firmy, jak na przykład Betsson, Bwin czy 888.com…

Słowacka „czarna lista” dostępna jest TUTAJ

rakeback PartyPoker