Każdy, kto rozpoczyna swoją przygodę z pokerem, ma jakieś marzenia. Stawia sobie cele i stara się do nich dążyć. Pobić kolejne stawki i wreszcie zacząć miażdżyć najwyższe limity – komu z nas takie myśli nie przechodzą przez głowę?

Wygram złotą bransoletkę WSOP, zgarnę pierwsze miliony, a kolejne będę trzepał przy najgrubszych stołach. Potem wyniosę się na prywatną wyspę i resztę życia spędzę popijając rum z colą i klepiąc Murzynki po tyłkach„.

Też tak sobie kombinujecie?

Pewnie tak. Wielu ludzi przelicza swoje przyszłe pokerowe wygrane, niekiedy nawet zanim w ogóle nauczą się pokonywać najniższe limity. W niniejszym artykule niezastąpiony Nathan „BlackRain79” Williams powie nam kilka gorzkich słów na temat zawodowej gry w pokera.

Osiąganie regularnych dochodów nie jest ani szybkie ani łatwe

Williams pisze tak:

„Gram w pokera profesjonalnie czy pół-profesjonalnie już ponad 10 lat. I wierzcie mi, to nie zawsze była słoneczna droga usłana różami. Tak naprawdę to daleko było do róż i słońca.

Zajęło mi wiele lat, zanim zbudowałem moją grę w taki sposób, jak wygląda ona dzisiaj. Rozegrałem miliony rąk i spędziłem Bóg wie ile godzin, studiując swoje rozdania w PokerTrackerze, oglądając pokerowe filmiki, czytając pokerowe książki, i tak dalej.

W ciągu tych lat przeszedłem przez niezliczoną ilość brutalnych downswingów. Niektóre z nich trwały ponad 100 tysięcy rąk, co niemal spowodowało, że rzuciłbym pokera w diabły na zawsze.

Mówiąc w skrócie, nic w tej grze nie przyszło mi łatwo. To była ciężka orka, zanim nauczyłem się, jak regularnie wygrywać. I ta ciężka orka trwa do dzisiaj.

Niektórym się wydaje, że gdy już wejdziesz na pewien poziom, to nagle w magiczny sposób zaczynają cię omijać bad beaty czy downswingi. Oczywiście możesz być lepszy w radzeniu sobie z tymi przykrościami dzięki latom doświadczenia, ale zdarzają się one każdemu. I mi również przytrafia się odpaść przed stołem finałowym, gdy moje AA przegrają rozdanie.

I tak, to mnie do dzisiaj wkurza.

Jak często powtarzam, poker jest przeciwieństwem dochodzenia do forsy szybko. Nauka tego, jak osiągać regularne zyski w pokerze zajmuje całe długie lata. A przecież chodzi o to, żebyśmy byli w grze przez dłuższy czas, a nie tylko na chwilę.

Cała gra jest w twojej głowie

Jeżeli jest jedna rzecz, której tak naprawdę się nauczyłem podczas tych 10 lat gry w pokera to to, że prawie wszystko jest w naszych głowach.

Cała ta gra w pokera to jedno wielkie ćwiczenie znoszenia bólu. Jak wiele zniesiesz i wytrzymasz, żeby zagrać kolejne rozdanie?

Większość z nas ma mniej więcej jakieś pojęcie o tym, jak grać solidnego LAG-a czy TAG-a przy pokerowych stołach. I to nawet nie jest takie ciężkie na mikrostawkach, gdyż tam nasi rywale myślą w sposób bardzo nieskomplikowany. Myślą… No właśnie.

Największa bitwa rozgrywa się między naszymi uszami. Większość wygranych w pokera zależy od tego, jak potrafimy sobie poradzić z niekończącymi się swingami. I tego, jak radzimy sobie z przegrywaniem. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu.

Ludzie piszą do mnie narzekając na to, jak źle im poszło, gdy ostatni raz grali w pokera. Przegrywali za każdym razem, to było takie brutalne!

Wypisują mi ze szczegółami, jak to trzy razy pod rząd ktoś połamał ich AA. I że przegrali każdego flipa z AK!

Tak, mówimy o jednej sesji pokerowej.

Jednej.

Będę brutalnie szczery. Nawet jeśli nigdy w ten sposób nie odpowiadam ludziom (bo jestem miłym gościem), to jest taki rodzaj graczy, którzy prawdopodobnie nigdy nie odniosą sukcesu w pokerze.

To właśnie w tym miejscu jest główne wyzwanie, jakie poker przed nami stawia. Czy potrafimy unieść się ponad jakieś konkretne rozdania czy nawet całe sesje, i spojrzeć na grę jak na długoterminową inwestycję?

Od czasu do czasu dostaniesz manto przy pokerowym stole. Przegrasz z kretesem. Mnie to się zdarza cały czas. Tak naprawdę, to jeżeli jakiś profesjonalista mówi, że jemu się nie zdarza przegrywać, to kłamie jak pies.

Przyjdą dni, tygodnie – a może i miesiące, że nie będziesz mógł zrobić absolutnie nic. Z twoimi kartami mogliby zagrać Phil Ivey czy Daniel Negreanu i tak samo by przegrali to, co ty przegrałeś.

Wszystko jest w twojej głowie.

Prawdopodobnie nie wzbogacisz się na pokerze

Szanse, że zdobędziesz wielkie bogactwo grając w pokera, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, są ekstremalnie niskie.

W moim przypadku poker pozwolił mi podróżować po całym świecie, mieszkać w egzotycznych miejscach i przy okazji ruszyć poboczne biznesy, takie jak pisanie książek, coaching, itd. Ale milionów to ja jeszcze nie zarobiłem!

I mówiąc szczerze szanse, że ty zarobisz miliony na pokerze, są niemal żadne.

Często podniecamy się historiami Dana Colmana, Fedora Holza czy wymiatającego online OTB_RedBarona, którzy pojawili się na pokerowej scenie znikąd i zgarnęli ośmiocyfrowe sumy pieniędzy. Przykłady tych graczy rozpalają wyobraźnię każdego, jednak są nieprawdopodobnie rzadkie!

To wyjątkowo utalentowani goście, którzy mają wszystkie niezbędne cechy, żeby odnieść sukces w pokerze. I jeśli ich zapytasz, wszyscy zapewne przyznają, że do tej pory mieli bardzo dobre wyniki w karierze pokerowej.

Większość znanych mi profesjonalistów osiąga raczej skromne dochody. Średnia pensja zachodniej półkuli, 50 tysięcy dolarów rocznie. W niektórych przypadkach nieco więcej, powiedzmy 6 cyfr rocznie. Ale nic szalonego.

To dlatego wielu z nas wybiera życie w krajach, takich jak Meksyk czy Tajlandia – tutaj po prostu jest taniej i za tysiąc dolarów miesięcznie możesz żyć jak król.

Umówmy się, nie mówię, że nie możesz być kolejny pokerowym fenomenem, który zdobędzie wielką sławę i pieniądze. Wierz mi, będę zachwycony, jeżeli tak się stanie i udowodnisz mi, że się myliłem!

Jedyne, co chcę powiedzieć to to, że jeżeli twoim celem jest zdobycie wielkiego bogactwa, to prawdopodobnie są dużo łatwiejsze sposoby, żeby tego dokonać, niż gra w pokera.”

Część druga jutro.

Czytaj również: Bez względu na stawki – graj, aby wygrać!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Philipp Gruissem!