Druga część obszernego wywiadu z Piotrem Nurzyńskim, zwycięzcą turnieju głównego EPT Barcelona. Wywiad przeprowadzili redaktorzy Smart Backing, a my za ich zgodą publikujemy go w całości, w polskiej wersji językowej.

Wywiad dla Smart Backing był tak obszerny, że podzieliliśmy do na dwie części – mogliśmy nawet na trzy. Skończyło się na dwóch odsłonach, i właśnie tę drugą dzisiaj Wam prezentujemy. Osobom, które nie czytały części pierwszej, sugerujemy zapoznanie się z treścią wywiadu w porządku chronologicznym. Kliknięcie w ten odnośnik przeniesie Was do pierwszego artykułu.

A teraz już zapraszamy do czytania.

 Wywiad z Piotrem Nurzyńskim – część II

– Które chwile, które rozdania z tego turnieju utkwiły Ci najbardziej w pamięci? Czy wśród nich jest heads-up, w którym na początku nie byłeś faworytem? Zaraz po wygranej powiedziałeś, że popełniłeś dwa poważne błędy. Masz na myśli te nieudane blefy?

– Szczególnie dobrze pamiętam jedną sytuację, która miała miejsce preflop. Działo się to jeszcze przed stołem telewizyjnym, dlatego nie będziecie tego pamiętać. Jeśli chodzi o heads-up, to rozdanie z KK vs J9 zapadło mi w pamięć. Może ogólnie nie było to jakoś szczególnie interesujące rozdanie, ale wtedy, gdy zagrałem check-raise, a mój przeciwnik, z wielką radością w głosie, bardzo szybko sprawdził, myślałem, że jestem „dead”. Byłem przekonany, że ma seta lub strita i że właściwie nie mam żadnego equity w tym momencie. Przez moment czułem, że już przegrałem. Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem u niego J9. Mocno się napociłem w tym spocie.

Inne rozdania, które szczególnie utkwiły mi w pamięci, związane były z moimi błędami. Właściwie była to jedna ręka po drugiej. Pierwsza z nich to było rozdanie z Dimovem, gdy zagrałem 3-bet z A9. Nie pamiętam dokładnie kart na flopie, ale był to board z gatunku „boradway’owych”. Zdecydowałem, że się poddam, ponieważ taki układ bardzo wpasowywał się w zakres mojego przeciwnika. Przeczekałem flop i turn, a na riverze coś – może kamery –  mnie podkusiło i zagrałem bet, który miał bardzo nikłe szanse powodzenia. Było tylko kilka kombinacji, które mój rywal mógł zrzucić w tamtym momencie. Ta ręka, ze wszystkich, jakie rozegrałem w turnieju, najbardziej mnie stiltowała. Byłem zły na siebie, że popełniłem tak poważny błąd.

Potem znów znalazłem się w rozdaniu z Wangiem. Jeśli chodzi o flop i turn, to zagrałbym ponownie tak samo, ponieważ na tym boardzie czekam z całym swoim zakresem. River nie był zbytnio dobry do blefowania, ale że byłem stiltowany po poprzednim rozdaniu, nie myślałem racjonalnie i ponownie wykonałem próbę blefu. To był błąd. River nie był dobrą kartą do blefu. Należy jeszcze pamiętać, że przed chwilą blefowałem Dimova w dużej puli, więc z pewnością image nie był po mojej stronie. Powinienem był poddać rękę na riverze.

Presja ze strony „shot clocka” również miała wpływ na moją grę. Jeśli planowałem blef, powinienem był zagrać za pulę lub overbeta. Reprezentowałem bardzo wąski zakres.

Piotr Nurzyński

Te dwa rozdania miały wpływ na mój mindset. Chwilę później Dimov zaproponował uzgodnienie deala i wszyscy przystali na jego propozycję. Byłem szczęśliwy, że przy czterech graczach będę miał zagwarantowaną wypłatę, jak za drugie miejsce. Czułem, że to właściwa chwila i coś dla mnie dobrego. Wiedziałem, że nie zgodzę się na mniej niż wynika to z podziału według ICM, choćby miało być to o jedno euro mniej. Wang chciał dodatkowe 50.000€, nie mogłem się na to zgodzić.

– Jak pamiętasz ostatnie rozdanie? Spodziewałeś się, że Wang sprawdzi Cię z drugą parą? 

– Oczywiście czułem, że może sprawdzić mnie dosyć luźno. Gdybym tak nie uważał, wybrałbym inny sizing. On miał jakieś 24 BB, ja zlimpowałem z buttona, a on poczekał. Na flopie pojawił się AKx, a on nie miał prawie żadnego asa w swoim zakresie. Wiedziałem, że on to rozumiał i wiedział, że ja również jestem tego świadomy.

W czasie relacji pojawiło się pewnie niedomówienie – wyglądało to tak, jakby Wang zaleadował na flopie. Naprawdę było tak, że po jego checku to ja zagrałem za jednego dużego blinda, a on sprawdził. Na turnie dobrałem większy sizing, aby zbudować pulę, do której mógłbym na riverze zagrać all-in. Co więcej, Wang nie lubił wyrzucać kart, dlatego rozsądne było użycie większego sizingu na tym streecie.

Po tym, jak mój rywal sprawdził, na riverze pojawiła się karta uzupełniająca kilka kombinacji flushów, ale nie było ich aż tak dużo w jego zakresie. Często mój rywal ma w tej sytuacji drugą lub nawet trzecią parę. Wiedziałem, że ostatnia karta umożliwia spolaryzowanie mojego zakresu. Zagranie za połowę puli wskazywałoby dokładnie na układ, jaki posiadałem. All-in mógłby skłonić mojego rywala do myślenia, że dysponuję minimum dwiema parami, które gram w ten sposób dla wartości.

Z drugiej strony nie uzupełniły się również drawy do strita. Wiedziałem, że on nie lubił foldować, nie miał żetonów przedłużających czas, a do tego był trochę strapiony przegraniem ostatnio dużej puli. W końcu uznałem, że muszę zagrać za wszystko, bo istniała realna szansa, że otrzymam hero calla.

– Czy już zdecydowałeś, co zrobisz z wygraną?

– Myślałem już o tym. Mam zamiar wydać trochę pieniędzy na kupno mieszkania. Wspólnie z moją narzeczoną myślimy o założeniu własnej firmy, a więc możliwe jest, że za część wygranej sfinansujemy jej otwarcie. W zbliżających miesiącach pomyślę nad tym, jak rozsądnie zainwestować pieniądze z wygranej. Oczywiście część środków wykorzystam na wpisowe do kolejnych turniejów.

-[Po Twoim zwycięstwie] pojawiły się porównania z Chrisem Moneymakerem. Co o tym myślisz? Patrząc na Twoją świetną grę, nie sądzimy, że byłeś amatorem przez startem w EPT Barcelona. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pokerem i jak dotarłeś do miejsca, w którym byłeś w stanie wygrać tak prestiżowy turniej?

– Z pewnością nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem amatorem. Gram w pokera od jakiś 8-9 lat. Moja przygoda z grą rozpoczęła się w czasie pierwszego roku studiów. Kolega zabrał mnie na grę live, w której szybko przegrałem 10 zł. Zniszczono mnie tam bardzo. Postanowiłem zaznajomić się ze strategią, żeby lepiej sobie poradzić następnym razem. W ten sposób odkryłem PokerStrategy, podobnie jak wiele innych osób. Zawsze zajmowałem się grami cashowymi, tak było przez cały okres studiów. Wiodłem komfortowe życie. Grałem głównie na stawkach NL100 i NL200. Po moim stażu zdecydowaliśmy, że będziemy podróżować po świecie. Wiedziałem, że aby zrealizować ten cel, będę musiał poprawić swoje umiejętności. Pracowałem nad swoją grą i w ciągu 2-3 miesięcy zacząłem grać na stawkach NL1000 i NL2000 i tak już pozostało. Przemierzaliśmy świat, a w międzyczasie graliśmy w pokera w różnych lokalizacjach.

– Więc nie grałeś turniejów MTT?

– Od czasu do czasu, tylko dla zabawy, zupełnie rekreacyjnie. Kiedy podciągnąłem swoje umiejętności w grach cashowych i w końcu zdecydowałem, że chcę grać turnieje na żywo, zacząłem [na poważnie] grać w turniejach i pracować nad swoją grą w tym obszarze. Ale ogólnie zbudowałem swój bankroll na grę w turniejach live w grach cashowych, nie w MTT.

– Co możesz powiedzieć nam o swojej długiej podróży?

– Naszą intencją było odejście z pracy i kupienie biletu w jedną stronę, bez jakiś konkretnych planów. Przybywaliśmy w dane miejsce. Gdy nam się podobało, zostawaliśmy na dłużej. Jeśli było inaczej, zwiedzaliśmy okolice i jechaliśmy dalej. Jakiś czas podróżowaliśmy i szukaliśmy miejsca, w którym mogliśmy zostać na dłużej. Były takie lokacje, w których właściwie byliśmy tylko przejazdem, ale też i takie, gdzie mieszkaliśmy przez dwa miesiące. Rozpoczęliśmy od Wietnamu, Azji. Mieszkaliśmy na malezyjskiej wyspie, na Bali, następnie zmieniliśmy klimat i udaliśmy się do Meksyku. Ostatnio odwiedziliśmy Ekwador i Peru.

Piotr Nurzyński - deal

– Słyszeliśmy, że surfowaliście w Południowej Ameryce

– Tak. Po raz pierwszy spróbowaliśmy surfingu w Panamie i od razu ten sport stał się naszym ulubionym. Zwykle staramy się znaleźć miejsce, w którym można surfować i nurkować.

W Peru odwiedziliśmy największe miasto położone w dżungli, w którym nie było dróg. Było to bardzo ciekawe miejsce. Nawet spędziliśmy jedną noc w dżungli, pod siatką przeciw owadom. Bardzo miłe wspomnienia. Wcześniej odwiedziliśmy wyspy Galapagos – miejsce jedyne w swoim rodzaju, które z pewnością warto odwiedzić. Ekwador nie jest popularny wśród turystów, ale póki co jest to moje ulubione miejsce na ziemi.

W tym kraju najbardziej podoba nam się wybrzeże, gdzie można surfować. Wspaniali ludzie, niesamowite miejsce. Osoba lubiąca pływanie na desce z pewnością nie będzie nim rozczarowana. Atmosfera i ludzie sprawiają, że jest tam całkowicie wyjątkowo.

♠♠♠♠

Dołącz do Smart Backing

Odwiedź też Smart Backing w mediach społecznościowych oraz na stronie WWW. Jeśli już teraz wiesz, że chcesz współpracować z najlepszymi specjalistami z branży, po prostu wypełnij formularz aplikacyjny i czekaj na rozwój wydarzeń. Powodzenia!

Limitless i Dominik Pańka Smart Backing

♠♠♠♠

– Czy w międzyczasie grałeś w pokera? Jak w końcu dotarłeś do Barcelony?

– W międzyczasie wracaliśmy do Polski, żeby spotkać się z rodziną i przyjaciółmi. Chcieliśmy zaplanować jakiś termin i wziąć udział w jakimś evencie na żywo, może w Pradze lub w Barcelonie. W czasie podróży grałem w kilku eventach. Nie chcieliśmy ciągle gdzieś latać, ale zawsze znajdą się jakieś turnieje na żywo i w kilku z nich wziąłem udział.

 – Opowiedz o swoich planach na przyszłość. Mówiłeś, że kończysz tę podróż i będziesz pracował jako lekarz. Co z grą w pokera? Będziemy Cię teraz widzieć częściej w eventach na żywo? Masz zamiar pracować zawodowo jako lekarz, pokerzysta, czy będziesz starał się jakoś to wszystko pogodzić?

– Planuję powrócić do zawodu lekarza w okolicach września przyszłego roku. Zanim to nastąpi, z pewnością będę intensywnie podróżował po świecie, w tym również na eventy live. Ostatnio byłem w Wielkiej Brytanii, a teraz wybieram się na WSOP Europe. Później wracam do Polski i prawie od razu wylatuję do USA. Prawdopodobnie odwiedzimy tylko Nowy Jork i polecimy na Bahamy. Wygrałem dwie satelity, dlatego zagram w Main Evencie Caribbean Poker Party za 5.000$ i High Rollera za 25.000$. Z pewnością pojawię się też w Pradze i w trakcie festiwalu PokerStars na Bahamach.

– Zdobyłeś pakiet Platinum Pass. Czy do turnieju za 25.000$ – z największą pulą w historii w tym przedziale wpisowego – masz jakieś specjalne podejście? Tak wielka pula nagród, legendarne nazwiska…   

– Nie mogę się już tego doczekać. Już wkrótce zagram w podobnym evencie, tyle że organizowanym przez PartyPoker, gdzie gwarantowane jest aż 10.000.000$. Cieszę się z tej dodatkowej nagrody. Lubię eventy na żywo. Fajnie będzie pojechać tam i może nawet coś wygrać.

– Powodzenia w zbliżających się eventach. A co jeśli chodzi o dalsze plany? Myślałeś o grze na WSOP? Żaden Polak nie zdobył jeszcze bransoletki mistrzowskiej…

 Do czasu kolejnego festiwalu jest jeszcze dużo czasu. Zobaczymy. Byłoby fajnie zagrać przynajmniej w Main Evencie. Możliwe, że polecę tam w przyszłym roku i powiążę ten wyjazd ze zwiedzaniem USA. Raczej nie nastawiam się na intensywne granie, z powodu podatków.

Casino Barcelona

– Mówiłeś, że oglądałeś eventy EPT od lat i marzyłeś o tym, żeby grać na tym poziomie. Jaką radę dałbyś graczom zawodowym z niższych stawek, którzy marzą o występach w Main Eventach EPT?

– To zależy od tego, czy ktoś gra turnieje czy gry cashowe. Ogólnie rzecz ujmując, przed tym turniejem, kiedy zdecydowałem się wyruszyć w podróż, byłem w podobnej sytuacji, więc mogę powiedzieć, jak jak to zrobiłem.

Dobrym rozwiązaniem jest spisanie listy celów i wytyczenie mniejszych kroków [do nich prowadzących]. Warto maksymalnie poprawić swoje umiejętności pokerowe. To sprawi, że Wasz bankroll bardzo szybko się powiększy. W międzyczasie moim celem było granie w jakichkolwiek turniejach, aby oswoić się z tym, jak to wszystko funkcjonuje. Mój pierwszy turniej grałem w Bukareszcie. Był to Main Event z mniejszym wpisowym (1.000$). Było to jakieś półtora roku temu.

Granie w turniejach satelitarnych jest także dobrym rozwiązaniem. Traktowałem je jako formę nauki przed graniem innych turniejów, analizowałem wiele spotów. Grałem głównie cashówki, dlatego musiałem popracować nad grą na płytszych stackach. Polecam również udział w satelitach na żywo. Możecie pojechać na wielki festiwal z zamiarem grania w mniejszych eventach oraz w satelitach do droższych turniejów. Poziom w satelitach live jest bardzo niski. Nietrudno jest w nich wygrać miejsce w turnieju docelowym. Z pewnością znacznie łatwiej niż w grach online.

– Wolałbyś wygrać mniej pieniędzy, ale zdobyć przy tym jakiś znaczący tytuł, czy raczej więcej pieniędzy, ale bez tytułu, np. w czasie Main Eventu WSOP?

– Tytuły są dla mnie bardzo ważne, ale jeśli różnica w ilości pieniędzy byłaby bardzo duża, z wielkim bólem serca wybrałbym pieniądze. Byłby to naprawdę ciężki wybór, bo tytuły wiele dla mnie znaczą.

Znam graczy, którzy nie dbają zupełnie o zdobywanie tytułów, znam też takich, którzy zrezygnowaliby z części pieniędzy, żeby zdobyć tytuł mistrzowski. Dla mnie czynnik współzawodnictwa jest bardzo ważny.

– Jaką osobą jesteś poza pokerem? Co Cię interesuje, bawi, ekscytuje? Mówiłeś wcześniej o surfowaniu.

– Najbardziej lubię spędzać czas z przyjaciółmi. Lubię także wolność oraz to, że jednego dnia mogę być w jednym miejscu, a następnego polecieć np. na Karaiby. Podróżowanie, zwiedzenie świata jest jedną z moich pasji. Wraz z moją narzeczoną jesteśmy też zafascynowani oceanem, lubimy surfowanie i od dawna interesujemy się nurkowaniem w stylu wodnym. Niedawno otrzymaliśmy też certyfikaty poświadczające, że jesteśmy płetwonurkami. Interesuje się też muzyką elektroniczną. Od czasu do czasu wychodzę ze znajomymi do klubu z tego rodzaju muzyką.

– Dzięki Twojej wygranej dodałeś kolejną cegiełkę do budowy pozytywnego wizerunku pokera w Polsce. Wygrana Dominika Pańki była pierwsza, Twoja czwarta, i to z niego media, szczególnie te niepokerowe, zrobiły ambasadora, który dba o dobre imię gry i który opowiada o tym, że poker to gra umiejętności. Odnalazłbyś się w podobnej roli?

– Cieszę się, że Dominik Pańka został pierwszym mistrzem. Jest doskonałym człowiekiem, świetnym ambasadorem pokera. Miałem możliwość spotkania go ostatnio, to super gość. Wygląda na to, że sprawdza się w swojej roli i jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Sądzę, że nie odnalazłbym się, gdyby spotkała mnie taka sytuacja. Miałem różne propozycje ze strony mediów, ale odrzuciłem je. Można powiedzieć, że los dokonał właściwego wyboru.

poker
Dominik Pańka, PCA 2014/ ©PokerStars

Dla mnie nie liczy się to, czy jestem pierwszym czy dziesiątym polskim mistrzem. Chciałbym, żebyśmy mieli tak wielu polskich mistrzów, jak to tylko możliwe.

♦♥♠♣

Chcecie grać o duże pieniądze? Jeszcze większe niż te, które wygrał Polak w stolicy Katalonii? Chcecie to zrobić we własnym domu? Powalczcie o wejściówki do MILLIONS Online (20.000.000$ Gtd). Więcej informacji na temat tego wydarzenia znajdziecie – tutaj.

Już teraz zarejestrujcie swoje konto na PartyPoker, bo to jedyny sposób na wzięcie udziału w tym historycznym wydarzeniu. Jeśli zrobicie to z tego linku, otrzymacie unikalne przywileje:

RELOAD Bonus PartyPoker