Phil Hellmuth należy do tej grupy ludzi, których albo kochamy albo najchętniej powiesilibyśmy bez procesu. Tak czy inaczej spełnienia na polu pokera nie można mu odmówić. Nikt poza nim nie może w końcu poszczycić się aż 14 bransoletkami WSOP, a Phil na pokerowej jest cały czas tak samo aktywny jak dwadzieścia lat temu. Przed kilkoma dniami Hellmuth udzielił kolejnego wywiadu, w którym zdradził nam tajemnicę swojego karcianego sukcesu.

– Powiedz nam o tym, jak zaczęła się Twoja pokerowa przygoda?

– Zacząłem grać na studiach, kiedy miałem 20 lat. Przez kolejne dwa lata zarobiłem tyle, że spłaciłem wszystkie należności za studia i jeszcze zostało mi na koncie około 20 tysięcy dolarów. Własnie wtedy zrozumiałem, że kocham pokera i mogę osiągnąć w nim znacznie więcej, niż w jakimkolwiek biurze, pracując od 8 do 16.

– Jak pracujesz nad swoimi strategiami, aby cały czas móc konkurować z najlepszymi pokerzystami świata?

– Cały czas coś modyfikuję, ale podstawa to zdolność czytania przeciwników. Nazywam to „białą magią”. Niezwykle istotne jest, aby wiedzieć, co młodzi pokerzyści myślą i robią, a potem znaleźć właściwą drogę ku temu, aby ich pokonać.

– Jak przygotowujesz się do gry, szczególnie, gdy wpisowe wynosi naprawdę sporo. Mowa o High Rollerach. Czy są one jakoś szczególnie obciążające dla Twojej psychiki?

– Jestem spokojny, choć rozumiem o jaką stawkę toczy się gra i wyostrza mi to zmysły. Skupiam się na grze i staram grać jak najlepiej, zwłaszcza dlatego, że zazwyczaj mój buy-in opłacają mi znajomi i gram też dla nich. Wiem, że liczą na mnie i nie mogę ich zawieść.

– Czy umiejętności nabyte na stole pokerowym zdarza Ci się wykorzystywać także poza nim?

– Poker uczy cierpliwości. W prywatnym życiu jestem dzięki doświadczeniu z gry bardziej opanowany. Może trudno w to uwierzyć, ale jestem bardzo spokojnym człowiekiem poza stołem pokerowym. Dzięki temu z żoną tworzymy szczęśliwy związek, a to bardzo pomaga w skupieniu się na tym co robię zawodowo.

– Jakich trzech rad mógłbyś udzielić komuś, kto dopiero zaczyna swoją pokerową karierę? Nasi czytelnicy na pewno chętnie wsłuchają się w Twoje słowa.

– W marcu przyszłego roku ukaże się na rynku moja publikacja, zatytułowana „#Positivity”, w której próbuję pokazać, jak istotne jest wyeliminowanie złej energii z życia. Znajdziecie tam sporo rad na temat tego, jak stać się bardziej kompletnym pokerzystą i szczęśliwszym człowiekiem. Polecam tę lekturę. Druga sprawa to wyznaczenie sobie celów. Wszyscy o tym mówią, ale naprawdę warto je spisać i powiesić tam, gdzie często ląduje nasz wzrok, koło komputera, czy w łazience. Po trzecie dobrym pomysłem jest wypisanie swoich zalet. Dzięki temu non stop będziecie sobie przypominali jak wspaniali jesteście i łatwiej będzie Wam dążyć do realizacji celów.

baner monsterseries

ŹRÓDŁOPokerTexas.net
UDOSTĘPNIJ
Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.