Phil Galfond

Jesteśmy świadkami starcia dwóch odmiennych wizji. PokerStars stawia na kasyno i na graczy rekreacyjnych. PartyPoker i inne roomy nie zapominają również o graczach regularnych. Czyja wizja się sprawdzi? Problem w tym, że PS ma gigantyczny ruch i nawet jeśli się myli, to przetrwa. Jak pomylą się inni operatorzy, rynek pokera online może zniknąć.

Dyskusja o wysokości rake’u, którą wiele miesięcy temu zapoczątkował Daniel Negreanu, ponownie wróciła do mediów społecznościowych. Propozycję PokerStars – większy rake jest lepszy – przy każdej okazji wyśmiewają gracze z wysokich stawek. Przewodzi im Doug Polk, który ma swoje prywatne zatargi z KidPokerem (przeczytajcie o tym – tutaj). WCG|Ridera nie wszyscy traktują poważnie, gdyż wiele rzeczy robi wyłącznie dla zwiększenia oglądalności swojego kanału, jednak do dyskusji włączyła się wczoraj osoba powszechnie szanowana w społeczności.

Phil Galfond działa w branży w podwójnej roli: gracza oraz biznesmena, który posiada popularną szkołę treningową i który szykuje się do otworzenia własnego poker roomu online. Właśnie z tego powodu „MrSweets28”, pod takim nickiem Amerykanin występował na PokerStars, nie zabierał do tej pory głosu w debacie na temat rake’u – nie chciał, aby jego wypowiedzi brzmiały nieszczerze. Jak sam mówi, z perspektywy czasu żałuje, że tego nie zrobił. To zaniechanie było bardziej nieszczere.

RunITOnce

W jakim sensie wyższy rake jest lepszy?

Negreanu opisuje to na przykładzie. W miejscowości X prowadzone są dwie gry Limit Hold’em na stawkach 10$/20$. W jednej z nich rake wynosi 100$ za godzinę, a w drugiej 300$ za godzinę. W grze z niższą prowizją udział biorą prosi i gracze regularni, natomiast gra mająca wyższy rake przyciąga do stołu wyłącznie amatorów, którzy rywalizują między sobą. W gronie uczestników znajduje się Bhupan. Negreanu jest zdania, że w grze z wyższą prowizją Bhupan ostatecznie straci mniej i będzie miał lepsze doświadczenia z gry.

Dla Bhupana oraz dla innych graczy, którzy prezentują podobny poziom, gra z wyższą prowizją była lepsza od tańszej gry, w której musieliby rywalizować z zawodowcami.

Brzmi to rozsądnie, jednak Galfond jest zdania, że Negreanu celowo nie dopowiada pewnych rzeczy i stara się naprowadzić Czytelników na błędne wnioski. Argumenty Kanadyjczyka brzmią racjonalnie, dlatego moglibyśmy pomyśleć, że wyższy rake jest lepszy dla graczy rekreacyjnych. Tak w rzeczywistości nie jest. Jedyny wniosek, jak można wysnuć z wypowiedzi Negreanu, powinien być taki, że w tej konkretnej sytuacji Bhupan lepiej wyszedłby finansowo na grze, w której trzeba było zapłacić więcej rake’u.

Oto kolejny przykład niedopowiedzenia, który wskazuje Galfond. Negreanu mówi.

Nie uważam, że podniesienie rake’u jest dobre dla pokera. Żaden rake nie jest dobry dla pokera. Jednak musicie zrozumieć, że stoły zapełnione zawodowcami są znacznie gorsze niż wysoki rake.

Czytelnicy mogą odnieść wrażenie, że prosi siedzący przy stołach są bardziej szkodliwi dla ekosystemu niż wysoki rake. Galfond zauważa, że w tej wypowiedzi Negreanu znów odnosi się do tej konkretnej sytuacji, a nie do pokera jako całości. Co więcej porównuje rake i prosów na zasadzie „na coś musicie się zdecydować”. „Tak nie działa pokerowy ekosystem” – mówi Galfond.

Dwa scenariusze dla pokerowej branży

Wszyscy wiemy, jak obecnie wygląda branża. Bezapelacyjnym liderem rynku jest PokerStars, który ma ogromną bazę klientów. Daleko za plecami tego operatora toczy się walka o drugie miejsce. W tej walce uczestniczą PartyPoker i inne poker roomy oraz – na co ma nadzieję Galfond – już wkrótce RunItOnce. Będący na czele hegemon nie chce na swojej stronie graczy zawodowych i regularnych i robi wszystko, aby ich się pozbyć. Zdaniem Amerykanina taka sytuacja może doprowadzić do dwóch scenariuszy – pozytywnego oraz … negatywnego, który będzie równoznaczny z całkowitym uśmierceniem pokera online.

Dwa scenariusze

Scenariusz 1. Win-Win-Win

PokerStars robi wszystko, żeby zadowolić graczy takich, jak Bhupan. Rake zostanie podniesiony, a w ofercie będzie pojawiać się będzie coraz więcej gier, w których nie będzie dało się wygrać. Stronę opuszczą gracze zawodowi i znajdą oni swoje miejsce w PartyPoker i w RunItOnce. Poziom gier na tych roomach się podniesie, ale warunki, które będą mieli gracze – niższy rake, wysoki rakeback – sprawią, że gry będą się toczyć i wszyscy będą szczęśliwi. Gracze rekreacyjni, którzy pozostaną na PokerStars, będą mieli doskonałe warunki do tego, aby przegrywać w lepszych okolicznościach.

W międzyczasie od giganta uciekną też gracze regularni-rekreacyjni, którym zależy na prawdziwej grze w pokera. Efekt dla PokerStars będzie następujący:

  • PokerStars wygra – wysoki rake, wysoka liczba graczy = wysokie zyski.
  • Gracze rekreacyjni będą szczęśliwi – będą grali między sobą, a brak zawodowców i graczy regularnych sprawi, że dłużej będą cieszyli się swoim depozytem.
  • Gracze zawodowi i regularni wygrają – będą mieli możliwość wybrania innych poker roomów, w których znajdą odpowiednie warunki dla siebie.

Jest to świetny scenariusz, który powinien zadowolić każdego. Kluczem do jego spełnienia jest zapewnienie płynności gier na innych poker roomach.

Doro już kiedyś o tym pisał na swoim blogu, teraz pisze o tym Galfond, PokerStars przestanie być poker roomem, a stanie się kasynem. Nie ma w tym nic złego. Jeśli firma chce oferować gry z ujemnym EV, jej klienci się z tego cieszą, a wszystko odbywa się na uczciwych zasadach – niech i tak będzie.

Scenariusz 2. Koniec pokera online

PokerStars stanie się kasynem?

W tym scenariuszu sytuacja się powtarza. PokerStars podnosi rake w swoich grach, a w ofercie pojawia się coraz więcej gier mających ujemne EV. Niestety zawodowcy oraz gracze regularni nie znajdują dla siebie miejsca na PartyPoker czy RunItOnce (zbyt mała płynność gier, inne przeszkody). Jest to właściwie koniec pokera online.

PokerStars staje się stroną pozbawioną graczy zawodowych i regularnych, a staje się kasynem, którego tematem przewodnim jest poker. Ponownie:

  • PokerStars wygrywa
  • Gracze rekreacyjni są zadowoleni ze stworzonych im warunków
    ale
  • Gracze zawodowi i regularni nie mają się gdzie podziać, tym samym kończy się era pokera online.

Nie chcemy Was jakoś mocno straszyć, ale Galfond jest zdania, że właśnie tego najbardziej chce Stars Group. Z tonu wypowiedzi Negreanu, który w 2016 roku udzielił wywiadu Rikardowi Åbergowi, oraz z szeregu innych jego Tweetów i wypowiedzi, wynika, że Kanadyjczyk nie wierzy, że PartyPoker, RunItOnce i innym operatorom, którzy stają murem za graczami regularnymi, uda się osiągnąć sukces. To jest jego prywatna opinia, do której ma prawo. Galfond nie wierzy, że DNegs chciałby, aby wizja właścicieli PokerStars się ziściła.

Zakończenie

Cel PokerStars jest jasny. Wprowadzić wysokie opłaty, żeby pozbyć się graczy regularnych, i jak najwięcej gier, w których nie można wygrać. Klientom firmy się to podoba, widać to po wskaźnikach, dlatego nie możemy oczekiwać, że managerowie zejdą z obranej drogi. Pozostaje nam tylko uszanować prawo do prowadzenia własnego biznesu według własnej wizji.

Większe pole do popisu mają operatorzy poker roomów, którzy dbają też o graczy regularnych. Ich zadaniem – absolutnie kluczowym – będzie zapewnienie płynności gier. Managerowie PartyPoker i innych roomów nie mogą dopuścić do tego, żeby gracze, którzy po prostu chcą grać w pokera – w jego najczystszej postaci – nie mieli się gdzie podziać, gdy PokerStars całkowicie zmieni się w kasyno. Jeśli się tak stanie, będzie to oznaczało koniec pokera online. Tego chyba nikt z nas nie chce, co?

CZYTAJ TEŻ: Daniel Negreanu: „Polk robi wszystko dla oglądalności”

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Dima Urbanovich!