Phil Galfond

Phil Galfond opowiada o pokerroomie online, nad którego uruchomieniem pracuje. Zdradza także, czy to większe wyzwanie niż bycie rodzicem.

Jeśli szukać pokerzysty, który cieszy się szacunkiem społeczności, odnosi duże sukcesy przy pokerowych stołach oraz nieźle radzi sobie w biznesie, to Phil Galfond jest świetnym wyborem. Bierze udział w grach cashowych live i online na wysokie stawki, na swoim koncie ma dwa tytuły WSOP, w turniejach live wygrał 2.33 mln dolarów, a do tego jest twórcą szkoły Run It Once.

W najbliższych tygodniach ta lista powiększy się o uruchomienie własnego pokerroomu online pod nazwą Run It Once Poker. Obecnie Phil przebywa na WSOP. Jego ostatnie miejsce płatne na tym festiwalu pochodzi z 2015 roku.

Wyzwanie związane z uruchomieniem i prowadzeniem własnego pokerroomu online może okazać się niczym w porównaniu do roli ojca. Za kilka miesięcy Philowi i jego żonie urodzi się dziecko, o czym poinformował na Twitterze.

Dobra presja

O tych tematach Phil rozmawiał z dziennikarzem hiszpańskiego portalu Poker-Red.com. Pierwsze pytanie dotyczyło RIO Poker, który według zapowiedzi pokerzysty ma ruszyć jeszcze latem tego roku. Spora grupa ludzi uważa, że Galfond ma wszelkie predyspozycje, aby realizować taki projekt. A jak on sam patrzy na te oczekiwania? ,,Jest dużo presji, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak jestem szczęśliwy, że oni [gracze] nas wspierają. Presja jest świetną rzeczą. Znacznie gorsze byłoby, gdybyśmy czuli, że oni nie są z nami, że nie oczekują od nas niczego specjalnego ws. tego projektu. To, że martwią się, kiedy uruchomimy room i co zaoferujemy, jest pozytywnym sygnałem” – odpowiada.

Amerykański pokerzysta wytłumaczył również, co popchnęło go do decyzji o uruchomieniu własnego pokerroomu online. ,,Chodziło o to, żeby zweryfikować kierunek, w którym zmierzał poker online. Zasadniczo chodziło o to, że niektóre zmiany, które wprowadziło PokerStars sprawiały, że w przyszłości nie dałoby się już grać w pokera. I to mnie zainspirowało w pierwszej kolejności. Chciałem się w to zanurzyć, sam to sprawdzić, zobaczyć, czy ten projekt można w ogóle ,,położyć” na stół” – wyjaśnia. Galfond dodaje, że nie było jednego konkretnego wydarzenia, który popchnąłby go do działania i uruchomienia własnego projektu. Wpływ miały na to decyzje PokerStars, które firma ogłaszała w tamtym okresie, a które zmieniały grę na gorszą. Lider rynku pokera online takie zmiany ogłosił m.in. w listopadzie 2015 roku.

W rozmowie pojawiła się także kwestia tego, ile osób pracuje nad uruchomieniem pokerroomu Galfonda? ,,Powiedziałbym, że teraz jest ok. 35-40 osób, które są poświęcone pokerroomowi. Nie oczekujemy zatrudnienia wielu więcej osób, gdy ruszymy ze stroną. Mam nadzieję, że wtedy będzie ok. 60 osób. Jeśli odniesiemy sukces i będziemy rosnąć, na co mam nadzieję, to oczywiście ta liczba wzrośnie” – odpowiada.

Większe wyzwanie

Na koniec padło pytanie o to, co według Phila będzie trudniejsze. Bycie rodzicem czy uruchomienie pokerroomu online? ,,Powiedziałbym, że uruchomienie pokerroomu to bardziej skomplikowane wyzwanie. Bycie ojcem to to naturalny kierunek ewolucji człowieka. Na świecie jest wielu rodziców, ale niewielu ludzi uruchamia pokerroomy, więc myślę, że to będzie bardziej skomplikowane” – odpowiedział.

_____

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także:  Michael Mizrachi – Pociąg, który nigdy się nie zatrzymuje

_____

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!