Streamer Teamu PokerStars to ostatnio pokerzysta znany głównie z niecodziennego, wagowego zakładu zawartego z Billem Perkinsem. W najnowszym wywiadzie zawodnik opowiada o tym i kolejnych wyzwaniach.

– Sporo energii włożyłeś w to, aby stracić na swojej wadze. Skąd motywacja do takiego zakładu?

– Od zawsze borykam się z problemami ze zbędnymi kilogramami. Jedzenie jest dla mnie formą odreagowania stresu. Lubię też coś zjeść, kiedy świętuję sukcesy. Teraz bez reszty pochłania mnie streamowanie, ale dawniej to jedzenie wyznaczało rytm mojego dnia.

– Czy przyczyniła się do tego gra w turniejach, gdzie zawodnicy spędzają wiele godzin bez ruchu?

–  Gra w eventach to jak siedzenie w biurze, nawet trudniejsze, bo pracujemy w domu. Nie sprzyja spalaniu kalorii, ale to tylko wymówka. Mógłbym utrzymać odpowiednią wagę, gdybym tylko ćwiczył i lepiej zarządzał swoim czasem. Poker nie pomaga, ale to nie wina kart, tylko słabej woli.

– Na pewno musiałeś bardzo się pilnować. Czy jakieś nawyki pomogły Ci utrzymać korzystną dla Twej wagi dietę?

– Nauczyłem się sporo o makroelementach (białka, tłuszcze i węglowodany). Ich kontrolowanie bardzo pomaga w utrzymywaniu odpowiedniej diety. Każdy człowiek z nadwagą w którymś momencie życia czytał o tym. Cieszę się, że dowiedziałem się co jeść, aby nie tyć i jednocześnie czuć się najedzonym. Przedtem nie zdawałem sobie sprawy jak niezdrowa jest pizza. Taki posiłek to od 1000 do 4000 kalorii. Od czasu do czasu korci mnie zjeść kawałek, ale wtedy przypominam sobie, jak niezdrowe jest takie odżywianie.

– Jak opierasz się pokusom, gdy jedziesz na turniej i nie możesz zawsze sam przygotowywać sobie posiłków?

– Mam jasno postawione cele co do swojej wagi. Jak wiecie walczę o wygranie zakłądu, w którym z bratem musimy zbliżyć się do siebie wagą. Łatwiej jest dążyć do celu, kiedy mamy coś do ugrania. W moim menu nie brakuje też fajnych rzeczy jak kurczak czy warzywa. To niesamowite ile można tego zjeść, a kalorii przybywa bardzo powoli.

– Czy masz jakieś spostrzeżenia po tym, jak zgubiłeś trochę kilogramów?

– Zabawne jest to, że nadal trzymam ramiona dosyć szeroko, bo byłem tęższy. Gdy przechodzę przez tłum ludzi, to daję im więcej przestrzeni, bo byłem kiedyś grubszy. Ludzie patrzą na mnie też inaczej, bo jestem, no cóż, taki jak oni. Dawniej przechodnie odwracali wzrok, a teraz więcej osób nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy. Czuję się jak pełnoprawny członek społeczeństwa.

– A co Twoim zdaniem może zmotywować ludzi, którzy nie mają do wygrania 150.000$?

– Sporo zawdzięczam Billowi Perkinsowi. Przedtem wiele razy zastanawiałem się nad podobnym wyzwaniem, ale jakoś brakowało mi motywacji. Teraz nie chodzi już też nawet o pieniądze. Po dwóch tygodniach zapomniałem, o co walczymy i skupiłem się na wadze. Ludzie o podobnej budowie ciała myślą, że to niemożliwe, a ja chce im udowodnić, że jednak się da. Oczywiście wszyscy mówią o zakładzie, ale mam nadzieję, że mój przykład przemówi do nich i podejmą podobne wyzwanie nawet bez pieniędzy.

– Czy sądzisz, że uda Ci się potem utrzymać wagę?

Myślałem nad tym sporo i jeszcze nie wiem do końca. Na pewno trochę sobie pofolguję, zjem pizzę czy hamburgera. Jeden kilogram czy dwa mnie nie zabije. Chciałbym jednak zacząć ćwiczyć i dbać o rzeźbę. Może zacznę pływać i biegać. Fajnie jest mieć cel, do którego się dąży. Pewnie pojawi się też jakiś inny zakład. Mam tylko nadzieję, że po tak długim czasie nie wrócę do dawnych błędów żywieniowych. Wierzę, że nauczyłem się ważnej lekcji i nie wrócę już do dawnych, kiepskich wyborów, jakich dokonywałem.

ZOBACZ TEŻ: Warto otaczać się pozytywnymi osobami – Jeff Gross

baner Freeroll styczniowy