W pokerze chłopców od mężczyzn odróżnia jedna rzecz. Ci pierwsi patrzą na swoje karty – drugich interesuje to, co może mieć ich rywal. I co równie ważne – czego może nie mieć. Przedstawiamy 7 sztuczek, które mają nam pomóc w określeniu kart przeciwnika, a które wynotował i omówił Nathan Williams.

Odgadywanie ręki to oczywiście gruby cudzysłów. Jak dobrze wiemy, w pokerze chodzi o prawidłowe określanie zakresu rąk rywala, a nie konkretnych kart jakie może mieć. Tak czy inaczej wiadomo o co chodzi – im bliżej będziemy prawdy, tym większe szanse na wygraną.

Jak więc „stawia na rękę” jeden z najlepszych graczy mikrostawek? Poczytajmy o jego siedmiu sztuczkach. Żeby nie bawić się w karkołomne tłumaczenie ogólnie funkcjonujących po angielsku pojęć, śródtytuły zostawiam w oryginale.

1. Timing tells

Timing tells, czyli wskazówki jakie możemy wyciągnąć z tego, ile czasu nasz rywal zastanawia się nad swoim ruchem. Jest to jeden z niewielu telli, które możemy wyłapać również online.

Co więc mówi nam szybkość, z jaką rywal zagrywa?

– Zastanawia się zbyt długo = albo ma nutsa albo blefuje
– Zagrywa zbyt szybko = ma średnią rękę

W większości przypadków gdy ktoś długo zastanawia się nad swoją decyzją, oznacza to, że ma bardzo silną rękę i kombinuje, jak tu z niej jak najwięcej wyciągnąć. Albo wręcz przeciwnie – nie ma nic i zastanawia się, jak skutecznie zablefować.

Innymi słowy, siła ręki takiego zawodnika jest ekstremalnie spolaryzowana – albo nuts albo kompletne zero.

Jeżeli zaś przeciwnik sprawdza bez chwili zwłoki albo równie szybko betuje, zazwyczaj oznacza to, że coś tam ma, ale nic wspaniałego – na przykład średnią parę, top parę, draw.

Powodem tego jest to, że większość graczy uważa średnie ręce za oczywiste do callu czy betu, więc jeżeli nie muszą się zastanawiać nad ruchem, to zazwyczaj nawet nie udają, że się zastanawiają.

Jak to wykorzystać?

Jest wiele sposobów. Jeżeli nasz rywal zbyt długo zastanawia się nad praktycznie standardową decyzją, naszą odpowiedzią zazwyczaj powinien być call, jeśli tylko mamy jakąś przyzwoitą rękę w rodzaju top pary czy drawu.

Na przykład na boardzie

Nie ma żadnego powodu, żeby przebijać bet rywala na river w takiej sytuacji, bo może nas tu ogrywać z AK, tripsem, fulem itd. Lub po prostu dziko blefuje, co również nie uzasadnia przebicia, bo go nie sprawdzi.

Podchodząc do sprawy z drugiej strony, jeżeli nasz przeciwnik zagrywa zbyt szybko na boardzie tego rodzaju, rozważmy zamianę kilku słabszych rąk w blefy na flopie, turnie ub riverze. To powinno zadziałać zwłaszcza wtedy, gdy nasz rywal jest typem gracza skłonnego do spasowania niezłych rąk w stylu KJ na takim boardzie.

2. Bet sizing tells

Wysokość stawianych zakładów to kolejna ze wskazówek, jakie możemy wykorzystać w celu postawienia naszego rywala na rękę lub zestaw rąk. Zwracam tylko uwagę – w niniejszym materiale nie koncentrujemy się na zakresach ale staramy się ustalić, czy przeciwnik ma dobrze czy źle. Tyle.

Co więc mówi nam wysokość zakładu, jaki stawia rywal?

– Duży zakład = średnia ręka
– Niski zakład = nuts lub blef

Za „duży zakład” uważamy tutaj zagranie za mniej więcej 80% puli. „Zakład niski” to 50% puli lub mniej.

Żeby lepiej to zrozumieć, musimy wiedzieć, jak myślą gracze niskich stawek. Otóż wielu z nich mocno poddaje się emocjom i kierunkuje się na wyniki, zamiast skupić się na logice i matematyce.

Jeżeli więc wypalają na flopie z dużym betem, zwykle oznacza to średnią rękę, którą chcą w ten sposób „chronić”, coś w rodzaju top pary czy nawet over pary. Z drugiej strony, gdy zagrywają nisko, oznacza to często, że mają bardzo silną rękę (dwie pary, seta, tripsa) i nie chcą wysokim zagraniem „wystraszyć” przeciwnika i wygonić go z puli. Niski zakład może również oznaczać totalny blef.

Weźmy pod uwagę, że nie ma to żadnego logicznego ani ekonomicznego uzasadnienia. Ale przegrywający gracze tak właśnie grają i myślą.

Z perspektywy czystego GTO, wysokość naszego zagrania powinna odpowiadać sile naszej ręki. A jeżeli gramy na mikrostawkach, tego typu podejście jest nawet jeszcze bardziej zyskowne. I chyba nikogo to nie dziwi, że musimy grać kompletnie inaczej niż robią to gracze przegrywający.

3. The big river raise out of nowhere

Ten tytuł można przetłumaczyć jako „ogromny raise na river ni z gruszki, ni z pietruszki”. Wiecie o co chodzi – przez całe rozdanie przeciwnik check/calluje nasze bety a na river po chwili „zastanowienia” wypala z ogromnym betem. Dlaczego?

Wielu graczy niskich stawek slowplayuje swoje monstery, bo widzieli, jak zawodowcy na najwyższych stawkach grają w taki sposób. Lub znowu – boją się nas wystraszyć zbyt wysokimi zagraniami. Nie ma w tym oczywiście żadnego sensu, no ale tak właśnie grają źli gracze.

Przykładowy board:

Żadnych drawów tu nie mamy. Przeciwnik reprezentuje albo nutsa albo kompletne nic. A w przypadku pasywnych graczy z mikrostawek będzie to zazwyczaj opcja pierwsza.

Jeżeli więc value betujemy na river nasze TT na tym boardzie, a rywal wypali grubym – zdecydowanie zbyt grubym – przebiciem, możemy spokojnie wyrzucić nasze karty, bo nasz przeciwnik z pewnością trafił na flopie tripsa króli.

Część druga jutro.

Czytaj również: Zmęczenie w czasie gry – niech pierwszy rzuci kamień, kto nigdy nie przysnął

baner bonus 100% do 500$