Nikt nie rodzi się pokerowym mistrzem. Każdy z nas ma jakieś złe nawyki, które przeszkadzają w odnoszeniu takich sukcesów, jakie powinny leżeć w naszym zasięgu. Wystarczy tylko popracować nad swoją drugą, a właściwie pierwszą, naturą.

W części pierwszej ustaliliśmy, że na najniższych stawkach wyraźnie widać dwa główne trendy wśród graczy, które są prostą konsekwencją ich złych nawyków. Trendy te leżą praktycznie na dwóch biegunach. Z jednej strony mamy więc maksymalnie zamurowanych nitów, z drugiej – luźnych i agresywnych hazardzistów.

Powiedzmy więc sobie jasno. Każdy z nas wypił co nieco z obu tych kieliszków. Sęk w tym, żeby się nie upić. Innymi słowy, na najniższych stawkch gra tight jest wręcz pożądana, ale bez przesady. Nieco agresji w odpowiednich sytuacjach i rozluźnienie zakresów tylko nam wyjdą na dobre.

Nit na mikrostawkach boi się, albo w ogóle nawet do głowy mu nie przyjdzie, żeby czasami zablefować. Kolejny błąd. Od czasu do czasu musimy ukraść blindy z gorszymi rękami, zakładając, że nasze zagranie to po prostu czysty blef. Również na flopie powinniśmy c-betować nieco częściej, niż zazwyczaj, bo i takie blefy bywają bardzo dochodowe.

O tym wszystkim, właśnie z perspektywy nita, mówiliśmy szerzej w części pierwszej. Jakich jeszcze złych nawyków powinniśmy się pozbyć?

Nie zrzucę tej ręki, bo jest dobra!

Tego typu zły nawyk obserwujemy zarówno u Nitów jak i LAG-ów. I wielu graczy na niższych limitach mocno nadwyręża swój bankroll przez to, ze nie potrafią w odpowiednim momencie zrzucić kart. Zwłaszcza, gdy „ładnie” wyglądają.

Nie potrafimy zrzucić top pary. Albo robimy rozpaczliwy call, bo mamy przecież overparę. Ale bez przesady z tą rozpaczą. Nie ma rozpaczliwych sprawdzeń, są tylko złe sprawdzenia. Wiecie dlaczego?

Czy wydaje wam się, że na tych stawkach spotkacie gracza, który sprawdzi nasze zagranie preflop, potem będzie floatować flopa i przebije nasz double barrel nie mając nutsa? Nic z tych rzeczy. Więc jeżeli przytrafi nam się akcja tego typu, możemy być pewni, że rywal ma przynajmniej dwie pary. Możemy wtedy bez bólu zrzucić nasze AA i podziękować przeciwnikowi za to, że oszczędził nasze pieniądze. Albo sprawdzić jego zagranie, zobaczyć jego nutsa i oddać mu nasz stack.

Prawidłowy fold z AA na ręku (lub z ręką typu TPTK) to jedna z najtrudniejszych rzeczy, których musimy się nauczyć. Taka nauka może potrwać całe lata. Ale kiedy wreszcie sobie uświadomimy, jak automatycznie i w zasadzie prosto grają ludzie na tych stawkach, ich agresywne zagrania będą bardzo łatwe do rozszyfrowania – tak, jakby grali z odkrytymi kartami. Przebicia na turn i river prawie zawsze oznaczają, że rywal ma bardzo mocną rękę, zwykle nutsa.

Sprawdźmy sobie w naszej bazie danych te wszystkie sytuacje, gdy przeciwnik przebijał nas na turnie i riverze, a my kontynuowaliśmy rozdanie. Zobaczymy jak na dłoni, ile kasy przez to straciliśmy.

Możesz stracić i sto stacków, zanim nauczysz się foldować AA. Zwykła natura nie pozwala na takie zachowanie. Ale nie ma wyjścia, czasami trzeba. I w końcu uświadomimy sobie, że bywają sytuacje, z których jasno wynika, że jesteśmy z tyłu i nic nam nasze asy nie pomogą. I kiedy po raz pierwszy sfoldujemy AA, nastąpi w nas ZMIANA. Wielu graczy się nie zmienia, ale na tym między innymi polega różnica między pokerzystami wygrywającymi i przegrywającymi.

Tu mi dobrze, wyżej nie chcę

Kolejny duży problem, który dotyka nitów grających na mikrostawkach. Boją się wejść na wyższe limity, przy okazji wymagając od siebie posiadania dużo większego bankrolla niż to jest potrzebne, by grać drożej.

W pewnym sensie nie jest to złe podejście. Na przykład minimalizujemy możliwość bankructwa. Nathan „BlackRain79” Williams w przeciągu 10 lat swojej gry nie zbankrutował ani razu. Z drugiej strony, Dan Colman bankrutował niezliczoną ilość razy, właściwie na własne życzenie. No ale on zarobił grając w tę grę ponad 10 milionów dolarów, a Williams nie…

Musimy więc się znaleźć gdzieś pomiędzy. Bankroll management dla mikrostawek zakłada, że dla większości ludzi na tych limitach powinno wystarczyć 30-40 buy-inów. Jeżeli mamy uskładanych 50 czy 100 buy-inów na wyższy limit, czas sobie powiedzieć „przestań być takim nitem” i zacząć grać na wyższych stawkach.

Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Tak się dzieje, gdy będziemy stosować zbyt konserwatywną strategię zarządzania naszym bankrollem. Chcemy chyba zarabiać pieniądze na pokerze, a prawdziwe zaczynają się dopiero na stawkach średnich.

Piszemy tutaj o mikrostawkach, ale na nich świat i poker się nie kończy. Celem każdego gracza powinno być podnoszenie swoich umiejętności i budowanie bankrolla na tyle, by jak najszybciej przenosić się na coraz wyższe limity. Nikt nie mówi, ze to będzie proste – każdy może dostać w nos, odwiedzając nieznane podwórko. Można całe życie bezpiecznie klepać na NL5, ale po co? Jeżeli odnosimy sukcesy na jednych stawkach i mamy bankroll, który powinien wystarczyć na wyższe, spróbujmy. Wierzcie, wygrywający gracz na NL2 będzie w long runie wygrywającym graczem na NL5, a potem NL10.

W części trzeciej – o tilcie i złych grach.

baner MEGA Freeroll Poker Fever Cup II