W najnowszym materiale Nathana „BlackRain79” Williamsa aż roi się od dobrych rad, jak grać na mikrostawkach, żeby w nowo rozpoczętym roku odnosić sukcesy. W pierwszej części naszego opracowania, inspirowanego tym tekstem, przedstawiliśmy podstawowe założenia prawidłowej gry na najniższych możliwych limitach. 

Ale kwestie techniczne i strategiczne to nie wszystko. Drugim najczęściej popełnianym przez graczy błędem jest niewłaściwe przygotowanie mentalne. Innymi słowy, coś nie tak z mindsetem. A już idąc prosto do sedna – coś nie tak z opanowaniem tiltu.

2. Opanuj wściekłość na mikrostawkach

Jak pisze Williams, podczas sesji treningowych, jakie prowadził z ponad setką graczy, pierwszym i najważniejszym zabójcą bankrolla był tilt. Nie ma się czemu dziwić. Poker potrafi być niesprawiedliwy. Nie na wszystko mamy wpływ. A im niżej, jeżeli chodzi o stawki, tym większa ilość badbeatów i tego typu nieprzyjemności. Nasi rywale częściej będą grali z kiepskimi kartami, więc częściej te ich kiepskie karty trafią swoje outy.

To nie są szachy czy Starcraft, gdzie nasze zwycięstwo zależy tylko od tego, czy będziemy lepsi od rywala czy nie. Jeżeli dostaniemy baty przy szachownicy, to wiadomo, że nasz przeciwnik nie trafił żadnej magicznej karty ani nie dobrał do nieprawdopodobnego drawu. Po prostu był lepszy. Grał lepiej. Jak na to możemy zaradzić? Albo więcej z nim nie grać, albo poprawić poziom swojej gry. Proste.

W przypadku pokera to tak nie działa.

Zły gracz, ustępujący nam umiejętnościami, może nas ogrywać raz za razem – i nic na to nie poradzimy. A nie dość, że może nas ograć jakaś pokerowa fajtłapa, to jeszcze zabierze nasze pieniądze! Brrr!

Tak to już jest. Można powiedzieć, że w pokerze nie ma logiki. No bo jak postronnemu wytłumaczyć, że niezależnie od tego, czy będzie grał dobrze czy źle, może go ograć każdy amator? I że jego boskie zagrania nie zostaną nagrodzone wygraną? Że wykonując same prawidłowe ruchy odejdzie od stołu goły i niewesoły?

Jak wszyscy wiemy, poker zawiera element losowy, który może mniej lub bardziej wpłynąć na wynik rozgrywki. Naszym zadaniem jest pamiętać o tym, że poker to nieustanny rollercoaster. Raz w górę, raz w dół. Bez końca. Raz notujemy sesję wygraną, innym razem sesję przegrywamy. Ważne jednak, by minusy nie przysłoniły nam plusów – czyli nie bacząc na jednorazowe porażki idziemy tak czy inaczej do góry.

Oto grafika ilustrująca przygody przy pokerowych stolikach Nathana Williamsa. Niezły bajzel, nie? Cała seria wzlotów i upadków. Jak widzimy, gdzieś przy ręce numer 35k autor rozpoczyna serię porażek. 35 tysięcy rozdań i w plecy! Większość graczy w takim momencie rzuciłaby laptopem o ścianę i dała sobie spokój z pokerem. Czas rzucić ręcznik, widocznie w pokera nie da się wygrywać.

Poker to long run

I co widzimy gdzieś w okolicach ręki numer 235k? Widzimy zysk w wysokości niemal 900 dolarów.

Pamiętajmy, mikrostawki mogą zrujnować nerwy. Możemy mielić centami długie tygodnie i ciągle być pod kreską. Ale jak powiedział Wielki Językoznawca – i przed naszym okienkiem w końcu słońce zaświeci. Grajmy swoje i nie wściekajmy się, że jakieś osły nas ograły, bo akurat mieliśmy pecha. Na dłuższą metę ich zła gra przyniesie zyski nam, a nie im.

Z matematyką w pokerze nie wygrasz. Przeciwnik dobierający do bezsensownego drawu płaci za swoje dobieranie wysoką cenę. Oczywiście czasami mu się uda, ale na dłuższą metę nie ma szans na regularne wygrane, grając w ten sposób. Niech sobie czasami wygra. My tu będziemy sobie siedzieć przy stole, i wcześniej czy później odda nam swoje żetony.

Nie bądźmy fishami i nie wściekajmy się na rzeczy, na które nie mamy wpływu. Grajmy swoją grę.

W części trzeciej – robimy rozpiskę naszych przyszłych pokerowych sukcesów na rok 2018.

baner Maksymalny rakeback na PartyPoker!