Jeszcze do niedawna gracze patrzyli z przerażeniem na to, jaką pozycję zajmuje Chris Ferguson w rankingu na Gracza Roku World Series of Poker. Obecnie „Jesus” zajmuje nie drugie, a trzecie miejsce, ale to nadal niebezpiecznie blisko pozycji lidera. Wszystko przez to jaki nacisk kładziony jest na miejsca płatne we wszystkich eventach, które takiej wagi dla systemu punktacyjnego mieć nie powinny. Pokerowa społeczność zaczęła nawet zastanawiać się, czy nowy system nie jest aby wadliwy.

Najbardziej uznani gracze również podzielają ten pogląd. Członek Poker Hall of Fame i posiadacz siódmego miejsca na liście WSOP POY, Daniel Negreanu, zgadza się z głosami krytyki w zupełności. “Kid Poker” ma nawet kilka pomysłów na to, jak usprawnić system oceniania zawodników.

W swoim blogu na Full Contact Poker, Negreanu wymienił pięć zmian, które wprowadziłby do systemu rankingowego POY. Po pierwsze modyfikacji uległaby liczba eventów, które powinny być brane pod uwagę. Jego zdaniem to niedorzeczne, że gracze, którzy mają wystarczająco czasu oraz pieniędzy i zapisują się do 40, 50 czy nawet 60 eventów, mają tak wielką przewagę nad innymi. Przyzwoity zawodnik dotrze bowiem do miejsc płatnych w 20-25 procentach turniejów i nawet jeśli są to małe sumy, to punkty gromadzą się dosyć szybko i można wywalczyć sobie niezłą pozycję w rankingu idąc na ilość.

Zamiast tego Negreanu zaleca branie pod uwagę 8 najlepszych wyników. Wyrównałoby to szanse dla wszystkich graczy i sprawiło, że tylko naprawdę wysokie pozycje w turniejach miałyby znaczenie.

Kolejną uwagę Daniel ma do systemu oceniania samego w sobie. Zdaniem Negreanu różnica w punktach uzyskiwanych za wygraną w evencie, a minimalną wypłatę jest zbyt mała. “Kiedy field wynosi 600 graczy, to obecny system daje triumfatorowi tylko 4 razy więcej punktów niż osobie zajmującej minimalne miejsce płatne. To jest nieadekwatne do włożonego wysiłku i umiejętności.”

Lepszym stosunkiem punktów byłoby 8 do 1, mówi Negreanu. Trzeba określić ile warte ma być zwycięstwo, a ile najmniej punktowana pozycja. Resztę wyliczy się na podstawie tych danych. Za drugie miejsce na przykład 75 procent tego co za pierwsze, za trzecie 65 procent, za czwarte 60 procent i tak dalej. Oczywiście są to bardzo ogólne wytyczne i na pewno można by było określić je precyzyjniej.

Trzecia rzecz, którą zmieniłby Negreanu to eventy mistrzowskie za 10.000$. Powinny być one warte więcej punktów, bo konkurenci są w nich zazwyczaj lepszymi pokerzystami i mimo mniejszego fieldu trudniej jest wygrać.

Czwarta zmiana to ograniczenie fieldu branego pod uwagę do 8000 graczy. Colossus przyciąga bowiem ponad 20.000 zawodników, co wpływa na pulę nagród i sprawia, że wygrać można więcej, a bu-iny i nagrody to czynniki brane pod uwagę przez obecny system oceniania.

Ostatnia sugestia Negreanu, ta najbardziej kontrowersyjna, jest taka, aby graczem roku nie mógł zostać zawodnik, który nie zdobędzie przynajmniej jednej bransoletki WSOP.

“To chyba nie jest niemożliwy warunek do spełnienia. Gracz Roku powinien mieć na swoim koncie przynajmniej jedno takie trofeum. Dzięki temu wyścig graczy nabrałby też ciekawej dynamiki. Liderem może być w rankingu wtedy ktoś, kto nie ma bransoletki i w ostatnich eventach musi dotrzeć na podium jeśli chce zostać Graczem Roku. Oczywiście wykluczyłoby mnie to z wyścigu w tym roku, ale tu nie chodzi o mnie, tylko o system, który gwarantuje, że tytuł ten otrzyma ktoś, kto naprawdę na to zasługuje.”

Na Twitterze pojawił się zabawny komentarz do wypowiedzi Negreanu. Jego autorem jest Christopher Kruk: „Punkty rankingowe na Gracza Roku WSOP 2018 powinny być przyznawane losowo, ze skrzyneczek, po evencie. Za lepsze pozycje byłyby te „cenniejsze”. Każdy miałby szansę na wygraną. Gracze rekreacyjni też na pewno by się ucieszyli. W końcu po to jadą do Vegas, żeby fartem wygrać coś fajnego.”

Co sądzicie o zmianach proponowanych przez Daniela? Czy system oceniania byłby bardziej sprawiedliwy, gdyby wziąć pod uwagę jego sugestie?

Mega Freeroll Poker Fever

ŹRÓDŁOpokernewsdaily
UDOSTĘPNIJ
Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.