Poker bywa czasem bardzo frustrująca grą. Niby nie jest to jedyna płaszczyzna, na której dla rozrywki toczymy pojedynki z innymi ludźmi, bo są przecież inne gry, czy to planszowe czy komputerowe, ale tu przegrane jakoś jednak bardziej bolą. Czy chodzi tylko o pieniądze, czy o coś więcej? Dzisiaj podróż w świat stiltowanego umysłu.

Gry karciane są w swoim założeniu przecież dosyć proste. 52 karty, które wszyscy dobrze znają. Układy, które widzieliśmy setki razy. Kiedy więc przydarza nam się coś, co według naszej opinii powinniśmy mieć opanowane do perfekcji, nasz umysł ma problem z przyjęciem tego do świadomości.

Intelektualne potyczki. To cel wielu graczy. Istnieje bowiem dosyć pokaźna grupa zawodników, którzy graliby (a czasem i grają) w pokera, nawet, gdyby nie zarabiali na nim nic. Dobrym przykładem jest Barry Greenstein i jego play money. Tak, oczywiście zawodnik ten reprezentuje room PS na „zakazanej” ziemi, więc coś robić musi, ale jednak udowadnia to, że dobra gra sama w sobie wystarczy, aby chciano w nią grać.

Otoczenie patrzy na nas. Przynajmniej takie mamy wrażenie, nawet na internetowym stole i jak można się domyślać jest tak w istocie. Jedyne przekłamanie może polegać tu na tym, że inni zawodnicy nie chcą nas (z reguły) upokorzyć. Oni chcą wygrać i zarobić, a nasze emocjonalne rozterki obchodzą ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Stare dobre ego tego jednak nie wie, więc we wszystkich upatruje wroga, sypiąc sól, na i tak już podrażnioną ranę. Podświadomie chcemy bowiem, aby inni nas podziwiali, a nie mieli za łatwy cel.

Pieniądze to bardzo ważny aspekt pokera. Wielu twierdzi wręcz, że gra ma sens tylko wtedy, gdy żetony kupujemy za prawdziwe pieniądze. Nie jest to do końca prawdą, ale finanse odgrywają w grach karcianych dwie specyficzne role. Służą jako rekwizyt podczas gry, zastąpione czasem wspomnianymi krążkami, a z drugiej strony to o nie, czy też reprezentowaną przez nich monetarną wartość, toczy się gra. Strata stacka może więc nas kosztować tyle samo, co kupno nowego tytułu na konsolę, ale będziecie czuli się nie jak zadowolony kupujący, lecz ograbiony i ośmieszony przegrany, a tego nasze ego tak łatwo nie ścierpi, szczególnie, że dla każdego z nas pieniądze symbolizują środki do realizacji tego, czego pragniemy.

Wybiórcza pamięć. Ludzki mózg ma tendencję do zapamiętywania dobrych rzeczy. Dlatego właśnie tak miło wspominamy czasy młodości, a rodzice mówią, że za „komuny” było lepiej. Nie pamiętamy już szkolnego stresu i tego, że nas ZOMO spałowało. Podobny mechanizm pojawia się przy odczuwaniu emocji z wygranych i przegranych. Tych pierwszych oczekujemy i traktujemy jak coś oczywistego, co jest nam należne. Koniec końców nie cieszą więc nas one tak, jak bolą przegrane. Te ostatnie są przecież „nie fair” i w ogóle nie powinny się nam zdarzać.

baner Freeroll styczniowy