Polaków walka o bransoletkę WSOP

Doskonały występ Dariusza Glińskiego i Wojciecha Wyrębskiego w czasie eventu Colossus na WSOP Europe skłonił nas do napisania tekstu, który podsumowuje najbardziej zaawansowane próby zdobycia przez Polaków najważniejszego pokerowego trofeum, czyli bransoletki WSOP.

Do tej pory w heads-upie o złotą bransoletkę udział wzięło trzech naszych graczy – Bartosz Grabowski, Dima Urbanowicz oraz Wojciech Wyrębski. Za chwilę przypomnimy Wam okoliczności ich świetnych, prawie perfekcyjnych występów, ale najpierw zapoznajcie się historią Macieja, a właściwie powinniśmy powiedzieć Michaela Gracza, Polaka, który dla USA wygrał tak bardzo upragnioną przez pokerzystów znad Wisły bransoletkę.

World Series of Poker 2005

Mike Gracz urodził się w 1980 roku w Warszawie, ale większość swojego życia spędził w Północnej Karolinie, w USA. Co oczywiste za „wielką wodą” Gracz, który ostatecznie przyjął amerykańskie obywatelstwo, osiągnął swoje największe pokerowe sukcesy. Dziś już 37-letni zawodnik ma na swoim koncie 3.186.561$ wygranych turniejowych, ale wydarzenie, które chcemy przypomnieć, miało miejsce 10 czerwca 2005 roku.

Mike Gracz © HighstakesDB
Mike Gracz © HighstakesDB

W evencie #7 WSOP 1.000$ No Limit Hold’em udział wzięło 826 graczy, a wraz z re-buy’ami uzbierało się aż 2.321 wpisowych. Pula nagród osiągnęła kwotę 2.201.630$, przy czym do Mike’a Gracza trafiło 594.460$ za zwycięstwo. Jego sukces nie jest zaliczany do oficjalnych statystyk polskich graczy.

Złote bransoletki WSOP przyznawane są od 1976 roku. Musiało minąć kilkadziesiąt lat, zanim któryś z naszych rodaków w ogóle przystąpił do gry w heads-upie o ten prestiżowy tytuł. Poważne próby wygrania eventu WSOP, jak do tej pory, były trzy. Przyjrzyjmy im się bliżej.

Grzegorz Grochulski – próba numer jeden

Przed szansą przejścia do historii polskiego pokera stanął w październiku 2015 roku Grzegorz Grochulski. Polak miał zaszczyt wystąpić w finałowym pojedynku w evencie #7 530€ Pot Limit Omaha. Wszystko działo się na festiwalu WSOP Europe, który rozgrywany był w Berlinie.

Do gry na FT zasiadło jeszcze dwóch innych Polaków – Damian Pawlak oraz Paweł Bąkiewicz. Ich występ zakończył się jednak na samym początku finałowej rywalizacji – Pawlak był ósmy, a Bąkiewicz siódmy – a to Grochulski dotarł aż do heads-upa, w którym zmierzył się z bardzo utytułowanym przeciwnikiem Barny Boatmanem.

Grzegorz Grochulski
Grzegorz Grochulski

Jak się okazało, nie taki Anglik straszny, jak go malują. Wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku, a Polak szybko wyszedł na zdecydowane prowadzenie. Niestety jeden nieudany blef sprawił, że stacki graczy się wyrównały, a w decydującym rozdaniu, do którego doszło jakiś czas później, KKJ9 naszego gracza nie utrzymało się w starciu z QJT9 rywala. Marzenia o pierwszym polskim triumfie na WSOP musieliśmy odłożyć na później.

Na pocieszenie po przegranym heads-upie Grzegorz Grochulski odebrał z kasy 33.910€. Pieniądze z pewnością go cieszyły, ale wszyscy dobrze wiemy, że stawką tego pojedynku było coś, czego nie da się przeliczyć na żadne pieniądze. Dlatego też przypuszczamy, że Polak musiał odczuwać pewien niedosyt.

Dima Urbanowicz – próba numer dwa

Na drugą szansę na zwycięstwo trzeba nam było czekać ponad 2,5 roku! Tym razem miejscem akcji było Las Vegas, a areną zmagań event #50 WSOP 2018 1.500$ Razz. W roli głównej wystąpił Dima Urbanowicz, który mógł sprawić, że po raz pierwszy w historii „Mazurek Dąbrowskiego” rozbrzmiałby w sali do gry hotelu RIO. Niestety i tym razem się nie udało.

Nie od dziś wiadomo, że Urbanowicz jest specjalistą od gier mieszanych, a ten festiwal jeszcze bardziej potwierdził tę tezę. Reprezentujący Polskę gracz dwukrotnie doszedł do finałowej fazy w eventach Razz. W tym mistrzowskim, za 10.000$, który chronologicznie rozegrany został później, Dima zajął ósme miejsce. Do heads-upa, w którym walczył z Jay’em Kwonem, dotarł w tańszej wersji tego eventu.

poker
Dima Urbanowicz / ©Antonio Abrego, WSOP.com,

Przed rozpoczęciem finałowego starcia Kwon miał 1.770.000 żetonów, a nasz gracz 1.145.000. W krótkim czasie Urbanowicz wyszedł na zdecydowane prowadzenie – zgromadził 70% żetonów w grze – ale nawet to nie wystarczyło do tego, żeby przypieczętować zdobycie złotej bransoletki. Niestety Amerykanin zdołał odwrócić losy pojedynku i ostatecznie to on triumfował, a Dima zajął drugie miejsce, za które zainkasował 77.526$.

Wojciech Wyrębski – próba numer trzy

Najświeższy, bardzo poważny atak na bransoletkę WSOP miał miejsce w październiku 2018 roku. W czeskim King’s Casino w Rozvadovie, które stało się domem dla WSOP Europe, pierwszym eventem bransoletkowym był COLOSSUS. W trakcie ośmiu flightów startowych wpisowe w wysokości 550€ opłacono aż 2.992-krotnie. Dzięki temu w puli nagród zebrało się aż 1.435.412€.

Finaliści tego turnieju dysponowali bardzo płytkimi stackami, co w połączeniu z dużymi przeskokami w strukturze wypłat doprowadziło to do tego, że uzasadniona była gra na przeczekanie.

Wojciech Wyrębski
Wojciech Wyrębski

Do stołu finałowego zasiadło dwóch Polaków – Dariusz Gliński (trzeci stack) oraz Wojciech Wyrębski (chip leader).  Dariusz Gliński dotrwał do czwartego miejsca i zabrał do domu 68.331€, a Wojciech Wyrębski dotarł aż do heads-upa. Niestety ostatniego pojedynku nie udało się już mu wygrać. Nie było to łatwe zadanie, bo późniejszy triumfator tego turnieju, Tamir Segal, bardzo umiejętnie wykorzystał presję ICM ciążącą na graczach we wcześniejszej fazie, przez co dysponował ogromną przewagą nad resztą stawki.

Heads-up trwał jakieś 20 minut i zakończył się wygranym przez Segala flipem – KT vs AQ Polaka. Wojciech Wyrębski nie przeszedł do historii jako pierwszy zdobywca bransoletki WSOP, ale przynajmniej wzbogacił się o 125.966€.

Zakończenie, a może to dopiero początek?

Analizując polskie próby zdobycia bransoletki WSOP, warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Grzegorz Grochulski oraz Dima Urbanowicz w pokera grają zawodowo. Wojciech Wyrębski na życie zarabia w inny sposób, a w pokera gra regularnie, ale czysto rekreacyjnie – często na przykład możemy go spotkać na festiwalach Poker Fever. To niesamowite, że właśnie ten gracz mógł zostać pierwszym w historii polskim zdobywcą najbardziej pożądanego trofeum!

W tym tkwi całe piękno pokera, który jest jedną z niewielu gier, w których amatorzy – w danym dniu, w danym turnieju, w danym heads-upie – nie są na straconej pozycji w starciu z uznanymi zawodowcami. To pozwala osobom rekreacyjnie grającym w pokera pielęgnować marzenia o wielkich wynikach, ale też wychodzić z tej sfery marzeń i sięgać po najwyższe cele.

Jerry Yang – Mistrz ME 2007 WSOP

Pamiętacie Jerry’ego Yanga, mistrza Main Eventu WSOP z 2007 roku? Pewnie bardziej kojarzycie księgowego z Tennessee, Chrisa Moneymakera, który swoim sukcesem z 2003 roku „przypadkowo” zmienił pokerową scenę na zawsze. To tylko pokazuje, że warto wierzyć, warto jeździć i wszystko tak naprawdę jest możliwe.

Polska społeczność pokerowa wciąż czeka na bransoletkę WSOP dla naszego rodaka. Czas pokaże – bo przecież to tylko kwestia czasu – czy zawiśnie ona na przedramieniu uznanego zawodowca czy też mało znanego amatora. Wiecie co, to tak naprawdę jest nieważne, a kiedy już do tego dojdzie, to pierwszy polski zdobywca bransoletki WSOP, kimkolwiek by nie był, tego dnia będzie mógł tytułować się mianem pokerowego mistrza świata. Nikt mu już tego nie odbierze. Wyścig o ten zaszczytny tytuł trwa…

Reload Bonus na PartyPoker od PokerGround