©Poker Central

Moja miłość do pokera odrodziła się! Znów czerpię radość z bycia pokerowym kibicem; piję piwo, krzyczę „vamooo” i stosuję te wszystkie okultystyczne praktyki, aby – do jasnej cholery – właśnie ten jeden raz spadło. 

25 kwietnia, można powiedzieć, że było to całkiem niedawno, napisałem tekst pod tytułem „Kryzys ‚telewizyjnego’ pokera”. Opisałem w nim swoje odczucia odnośnie tego, co fanom pokera serwuje obecnie (internetowa) telewizja. Narzekałem na nudę. Narzekałem na ciągle powtarzające się na wizji te same twarze. Przeszkadzało mi również to, że mnogość eventów z bardzo dużym wpisowym sprawiła, że kibice przestali się ekscytować rywalizacją w turniejach High Roller.

Tekst był kulminacją mojego zniechęcenia do telewizyjnego pokera. Z ręką na sercu mogę Wam powiedzieć, że w tamtym momencie rozważałem zrezygnowanie z subskrypcji PokerGO. Wydaję na nią miesięcznie tyle, co na cztery dobre piwa kraftowe, tak więc nie jest to jakiś majątek, lecz skoro nie korzystam z produktu, za który płacę, to wywalam pieniądze w błoto, a tego nie lubię robić. Zdecydowałem się jeszcze wstrzymać z decyzją o anulowaniu abonamentu ze względu na World Series of Poker. Jeśli w czasie relacji z WSOP-a moja miłość, ta kibicowska, do pokera się nie odrodzi, to wtedy zadzieram kiecę i lecę – tak sobie wówczas myślałem.

WPT Bobby Baldwin Classic

I nagle przyszło zaskoczenie. W zastępstwie za Paweliego, który na PokerGround zajmuje się pisaniem raportów z eventów live, zająłem się pisaniem podsumowań z eventu WPT Bobby Baldwin Classic. Na liście startowej, ba, nawet w późnej fazie turnieju, znajdowało się wielu doskonałych graczy. Gdy turniej doszedł do fazy semi-FT, a w grze nadal utrzymywał się Phil Hellmuth, kibicowałem właśnie jemu. Nie pytajcie mnie tylko, czy wynikało to z chęci obserwowania jego zwycięstwa czy przegranej, gdyż ja sam nie wiem – za to jestem zdania, że transmisja ze stołu finałowego, byłaby znacznie bardziej emocjonująca, gdyby 14-krotny zdobywca bransoletki WSOP do końca uczestniczył w rozgrywce. Skończyło się na miejscu siódmym, czyli na bubblu FT. Trofeum WPT po raz kolejny przeszło Hellmuthowi koło nosa.

PhilHellmuth - Bobby Baldwin Classic
Phil Hellmuth

Mimo iż zabrakło „Poker Brata” w finale, zdecydowałem się na włączenie relacji. Przy stołach siedziała przecież plejada doskonałych graczy, a ja w końcu mogłem podziwiać jakieś inne twarze – kogoś innego niż tych wszystkich: „Holzów, Haxtonów, Sontheimerów, Rastów, Kavermanów i Kurganovów”. Rozumiecie, o co mi chodzi? Transmisja z finału WPT Bobby Baldwin Classic wniosła wiele świeżości, bo na miejscu pokerowych gwiazd świecących najjaśniejszym światłem, które rywalizują regularnie w High Rollerach i Super High Rollerach, pojawili się ich godni następcy. Muszę ich wszystkich wymienić, bo line-up był niesamowity:

  1. Dietrich Fast – bransoletka WSOP, tytuł WPT, blisko 7 mln$ wygranych;
  2. Jonathan Little – dwukrotny zwycięzca turniejów WPT; prawie 6,8 mln$ wygranych
  3. Sam Panzica – dwukrotny zwycięzca turniejów WPT; 4 mln$ wygranych;
  4. Darren Elias – trzykrotny zwycięzca turniejów WPT – po tym turnieju czterokrotny! 6,2 mln$ wygranych;
  5. Kitty Kuo – najmniej utytułowana w tym gronie, ale ponad 1,8 mln$ wygranych ma na swoim koncie;
  6. Joe McKeehen – mistrz ME WSOP 2015, łącznie posiada dwie bransoletki WSOP. 14,8 mln$ wygranych.

Powiem Wam jedno – oglądało mi się ten spektakl doskonale. W czasie heads-upa wprawdzie zasnąłem, bo już świtało w Polsce, ale spędziłem bardzo udaną noc na oglądaniu ciekawego pokerowego eventu. W jednej chwili odzyskałem wiarę w to, że przyglądanie się rywalizacji na wysokim poziomie wciąż może być interesujące. Po tym turnieju planowałem już kolejne noce, które zarwę z powodu transmisji na PokerGO.

Super High Roller Bowl

Dużym testem mojego nawrócenia miał być SHRB. Wiedziałem, że wszystkie znane „gęby” pojawią się przy stołach. Starałem się jednak nie uprzedzać – sam byłem ciekaw, czy turniej się wybroni. Kilka dni po jego zakończeniu mogę powiedzieć, że było doskonale!

Struktura tego turnieju jest bardzo deepowa, a więc nie było tego, co najbardziej irytuje mnie w pokerze turniejowym, czyli decydującej roli dystrybucji kart w fazie push or fold. Gracze naprawdę mieli czasu pod dostatkiem na to, aby wykazać się umiejętnościami.

SHRB Final Table
©Poker Central

Byłem pod wrażeniem tego, co obserwowałem na ekranie. Zaimponował mi Bryn Kenney, Daniel Negreanu, Justin Bonomo. Nie ujmuję nic graczom z finału eventu WPT, ale w przypadku SHRB muszę wprost powiedzieć, że oglądaliśmy pokera na fantastycznym poziomie. Przyglądałem się sizingom, liniom, próbowałem łapać jakieś telle – pół stolika nie miałem odpalonego na boku, co właściwie nigdy się nie zdarza; tak wciągnęła mnie transmisja. Żałuję tylko, że nie mogłem oglądać całości, bo choćby te 3 godziny to wypada pospać przed pracą.

Nawet nie obejrzałem się, a te opatrzone „ryje” przestały mi przeszkadzać. Liczyło się tylko to, że oglądam najlepszych graczy na świecie, którzy prezentują pełnię swoich fantastycznych umiejętności.

Stała się rzecz niebywała

Znów mam głód oglądania pokera i czuję się z tym niesamowicie dobrze. Nawrócenie przyszło w odpowiednim momencie, bo od jutra startują relacje z World Series of Poker. Znowu też wewnętrznie czuję, że na coś czekam. To może nie jest ten typ ekscytacji, który można porównać do wyczekiwania na walki „Andrew”, czy na finały Bulls vs Jazz w latach dziewięćdziesiątych, ale jest namiastka tego stanu, a tego, moi drodzy Czytelnicy, nie spodziewałem się już po sobie.

Bulls vs Jazz
Michael Jordan i Karl Malone – Finały NBA 97-98

Dla kontrastu mogę Wam powiedzieć, że mundial w Rosji mnie ani ziębi, ani grzeje. Do rozpoczęcia gry pozostały jeszcze dwa tygodnie; można się spodziewać, że w tym czasie media napompują balonik z oczekiwaniami do maksimum, a skończy się jak zwykle: na meczu otwarcia, na meczu o wszystko i na meczu o honor. Za to na samą myśl o rozpoczynającej się relacji z festiwalu WSOP nerwowo spoglądam na kalendarz, czy aby nie pomyliłem dni i dat, bo może przed monitorem muszę zasiąść już dziś. Nie, wszystko w porządku. Transmisje ruszają 2 czerwca. Oglądajcie WSOP na PokerGO i na Twitchu – ja na pewno będę.

baner KO Series - czerwiec 2018