[BLOG] #58 Ostatni dzwonek

0

W kolejnym odcinku swojego bloga dużo będę mówił o kondycji fizycznej, czyli o czymś, co w moim przypadku nie istnieje. Precz z otyłością – czas wrócić do dobrej formy. Poznajcie mój plan na najbliższe miesiące.

Od kilku dni pogodę mamy idealną, przynajmniej my tutaj, na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. W końcu przyszła wiosna. To moja ulubiona pora roku – nie za ciepło, nie za zimno, lecz w sam raz. Ruszyła Polska nad morze, do lasu, nad jeziora. Ruszyliśmy i my! Sezon rowerowy uważam za (zajebiście udanie) otwarty. Z wysiłku i dotlenienia spałem jak bobas – 120 kilogramowy berbeć z kciukiem w buzi.

Z tymi kilogramami coś trzeba zrobić. Niby kochanego ciałka nigdy za wiele, jednak jeśli serdeczny kolega, który w oczekiwaniu na samolot udaje się do katalońskiego zoo, wysyła stamtąd zdjęcie i podpisuje je: „River i Doro”, a ty chcesz mu siarczyście odparować, ale w trakcie poszukiwania ciętej riposty dochodzisz do wniosku, że właściwie ma rację, to znaczy, że sprawy zabrnęły trochę za daleko. Mówiąc precyzyjniej, za szeroko.

River i Doro
Bóg nas opuścił…

Wiadomo, że gruby może więcej – przede wszystkim jeść i pić. Jak się potknie o własne nogi i zwali się na ziemię, ludzie parskną śmiechem, ale chwilę później zaczną współczuć grubemu – bo jest gruby. Szanse na bzykanie gruby też niby jakieś ma, niestety odwrotnie proporcjonalne do wagi swojego ciała. Chyba, że trafi swój na swoją – podobno ogrzyce są zdania, że kto nie ma brzucha, ten słabo… – No nie grymaś gruby. Może partnerka nie mieści się we współczesnych kanonach piękna, ale ty też nie jesteś w formę lany.

Czas na zmiany

Postanowiłem skończyć z „grubiaństwem”. Chcę zrzucić trochę kilogramów na wypadek, gdyby mojej kobiecie poprawił się wzrok <3. Może ona myśli, że to są mięśnie? Jak zapyta, to zawsze mogę powiedzieć, że tak, tyle że póki co ukrywałem je skrzętnie przed światem pod pierzynką tłuszczową. Taki nieśmiały jestem.

Doro i Marta <3
Doro i Marta wczoraj w czasie otwarcia sezonu

W mojej walce z nadmiarem samego siebie znalazłem sprzymierzeńca. (Oprócz dobrej pogody, która notabene od jutra ma się popsuć). Wraz z redakcyjnym kolegą, Bubą, będziemy korespondencyjnie zrzucać nadprogramowe kilogramy. Pojawił się zakład, jakieś „kary”, które przeznaczymy na szczytny cel: Blasco, redaktor PokerGround, potrzebuje Waszej pomocy. Całość zabawy zakończy się w lipcu. Umówiliśmy się na konkretny dzień, na konkretną godzinę. Ba! Wiemy już nawet to, kto na miejsce ważenia przyniesie wagę.

Monster Series - 29 kwietnia - 6 maja, 2.700.000$ GtdJa obecnie ważę 120 kg. W życiu nie było tak źle. Mam analogową wagę w domu i powiem Wam, że jestem bliski przekręcenia licznika. Trochę mnie to śmieszy, ale bardziej martwi. Zdrowie szwankuje, cholesterol szczytuje, a kondycja po prostu nie istnieje. A w tym sezonie chcę jeszcze wejść na Rysy i na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Jak tak dalej pójdzie, to zasapię się już przy Wodogrzmotach Mickiewicza, a na Czarny Staw pod Rysami po prostu nie wejdę. A przecież potem czeka mnie jeszcze 3h marszu pod górę… Nie jadę w góry (połowa września), jeśli nie będę ważył 99,9 kg lub mniej.

Plan działania

Na rower będę wskakiwał trzy razy w tygodniu. Do tego będę jeszcze ćwiczył w domu (Freeletics). Plan zakłada lepsze jedzenie i ograniczenie spożywania alkoholu. Całkowicie picia nie wyeliminuję, bo po prostu nie chcę, ale będę pił tylko z kimś, np. z moją Martą. Nie będę kupował sobie piwka „na wieczór”, „do meczu”, „do sesji” itp. W moim przypadku oznacza to bardzo duże ograniczenie ilości spożywanego alkoholu.

Jestem przekonany, że cel jest możliwy do zrealizowania, jest ambitny, mierzalny, motywujący  mnie (istotny). Mam zamiar wygrać zakład z Bubą, a potem bez zawału zrealizować swoje plany podboju polskich Tatr. Trzymajcie za mnie kciuki – wszelkie wsparcie mile widziane.

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Fedor Holz!

Pasjonat pokera. Niestety do samej gry chyba nieuzdolniony (chociaż kiedyś szipnął The Hot 0,55 na ponad 7 tys. osób). Gdyby było inaczej, nie kisiłby się na mikrostawkach od - ho, ho, ho - lub jeszcze dłużej. Może to wina tego, że nie wie(dział), co to jest bankroll management. Uwielbia wszystko, co związane jest z lotnictwem oraz lubi czytać książki. Kocha ludzi i zawsze stara się w nich widzieć pozytywne strony.