Uzbierało się trochę tematów z świata stricte pokerowego, dlatego postanowiłem poświęcić im trochę miejsca w dzisiejszym wpisie. Będzie o Party, o Starsach, o dupogrzmotach i o towarowym pociągu, z którym miałem zderzenie na „riwierze”. Wyszło długo, za co przepraszam. Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdziecie trochę przyjemności z obcowania w mojej prywatnej przestrzeni przez najbliższe kilka minut.

Życie w realu

Na samym wstępie chciałem publicznie podziękować dwóm osobom, które odezwały się do mnie na fanpage i zaprosiły na gierkę live w Białymstoku. Jestem Wam bardzo wdzięczny – Wasze personalia już znajdują się w szarej teczce w gmachu przy ulicy Sienkiewicza 65. A mówiąc poważnie, to niezmiernie cieszy mnie, że nie przeszliście obojętnie obok spragnionej pokerowej akcji, zagubionej duszy, która próbuje się odnaleźć w nowym mieście i środowisku.

Marzy mi się regularna gra live, bo właśnie spotkania w gronie pasjonatów/degenów są dla mnie kwintesencją pokera (na pewno nie jest nią klikanie wirtualnych guziczków). Live nigdy wiele nie grałem, bo moje towarzystwo bardziej ciągnęło do kieliszka i na zielone trawy Wielkopolski, ale te kilka sesji, w których uczestniczyłem, wspominam bardzo mile.

02-time-passingTeraz wypadałoby mi złożyć jakąś deklarację, że w bliższej lub dalszej przyszłości skorzystam z Waszego zaproszenia – jednak nie mogę takiej poczynić. Od dwóch tygodni nie dzwoniłem do własnej matki, co napawa mnie wielkim smutkiem; moja ukochana ma też już serdecznie dość patrzenia na mój (niewyjściowy) ryj wpatrzony wiecznie w ekran komputera, kuzynka, którą odzyskałem po latach, zerwała ze mną kontakt po tym, jak po raz kolejny nie zadzwoniłem, a obiecałem; z moimi większymi i mniejszymi sikorkami i herbatnikami rozsianymi po całej Polsce też kontakt mi się pogorszył, bo nie odbieram telefonów i nie odpisuję na wiadomości. Zachorowałem na cywilizacyjną chorobę XXI, zachorowałem na brak czasu.

Jak pewnie zauważyliście, na PokerGround wiele się dzieje. Kadra naszego portalu powiększyła się w ostatnich dwóch tygodniach o trzy super utalentowane osoby: Kejsi, Bąbla, Sajmonczana. W redakcji aż kipi od pomysłów, które planujemy wdrożyć w najbliższym czasie, aby maksymalnie wykorzystać ich potencjał oraz połączony potencjał wszystkich pracowników. Cały zespół pracuje na zwiększonych obrotach po to, aby PokerGround – jeśli tak jeszcze nie jest – osiągnął pozycję lidera w branży. To tak gwoli wyjaśnienia mojego milczenia w ogóle i uzasadnienia tego, że nie pojawię się obecnie na żadnej gierce live.

Życie w (nie)realu

A co z grą w sieci? Troszkę klikam, jak już jestem w Czechach. Na chwilę zrezygnowałem z gry na PartyPoker, mimo iż do dyspozycji mam najlepszy deal na rynku, a stało się tak tylko dlatego, że gram niesamowicie nieregularnie – raz, dwa razy w tygodniu – i to środkami, które nie są moim regularnym bankrollem. Dlatego też zależy mi na tym, żeby mieć natychmiastowy dostęp do zgromadzonych na koncie środków. Jeśli stawiamy takie kryteria, to wybór mógł być tylko jeden, zacząłem klikać na gwiezdnym roomie. Można wiele złego powiedzieć o Starsach, ale od zawsze byli bezkonkurencyjni w procesowaniu wypłat – szkoda, że Amaya spieprzyła całą resztę…

pgdoroNa PartyPoker wracam, jak tylko pojawią się sprzyjające okoliczności do tego, żebym mógł regularnie uczestniczyć w grze. Dzisiaj nawet skorzystałem z opcji zmiany nicka i od teraz mogę z dumą powiedzieć, że „umarł Gustaw, narodził się Konrad”, a konkretniej to umarł Lofix1982, a narodził się PGDoro. Zawodowca nigdy ze mnie nie będzie, tak że wyszedłem z założenia, że nie ma co ukrywać się pod nickiem typu „dupcia15”, tylko wybrałem nazwę, która od razu świadczy o tym, kto akurat siedzi przy stole. Każdy może się przywitać, każdy może mi pocisnąć, jeśli tylko będzie miał ochotę – it’s all good.

Jak zmienić nick na PartyPoker, dowiecie się z tego filmu autorstwa Rippera:

Klikanie na Starsach wychodzi mi – obecnie – nieźle. Na NL10, gdzie gram dwa stoły ZOOM, wystarczy nie popełniać własnych błędów – mówię o „major mistakes” – i po prostu cierpliwie czekać na to, aż wariancja da. Mi ostatnio dała: 5 razy w dupę w jednej sesji, w sytuacji 80%/20%. Bolało, nie powiem. Jednak nadspodziewanie pozytywnie zaskoczyłem sam siebie swoją reakcją na te „dupogrzmoty”. Po dziesiątkach jobów, które zwerbalizowałem w momencie, gdy rywal trafiał dwa outy, bardzo szybko wracałem do stanu równowagi. Dwa dni zajęło mi odgruzowywanie się – nie gram więcej niż godzinę dziennie, a właściwie gram tylko w nocy – a teraz jestem na niewielkim plusie.

Z błędów, które obecnie kosztują mnie najwięcej, mogę wymienić za dużą i nieuzasadnioną agresję na river. Straciłem kilka stacków w momencie, gdy w sytuacji niejasnej, postanowiłem przeciąć ten węzeł (gordyjski) i wyjaśnić sprawę. Efektu się domyślacie; jak to śpiewał James Hetfield „… was just a freight train coming your way”, co w pokerowym świecie oznacza, że odbiłem się od „stone cold nuts”. Zaniechałem się kopać z koniem, to i wyniki zdecydowanie się poprawiły.

Ostatnią rzeczą, o której chciałem dzisiaj wspomnieć, jest specjalny stream Timooo, który odbył się w ostatni piątek. W czasie tej transmisji ubawiłem się po same gardło. Było pite, były heheszki i masa cieszynek. Po raz pierwszy – mam nadzieję, że nie ostatni – wystąpiłem w charakterze gościa i przyznaję, że bardzo mi się ta wizyta na streamie podobała. Czy nadarzy się kiedyś okazja ku temu, żeby to kiedyś powtórzyć? Mam nadzieję. Czy ja chciałbym kiedyś streamować? Owszem, ale muszę być przekonany, że mam Wam coś wartościowego do przekazania.

Gratulacje dla Timooo, któremu życzę dalszego, dynamicznego rozwoju fanpage i tylko takich fantastycznych gości. Przy dwóch tysiącach polubień powtórzymy ten balet…

Zapis pamiętnego streamu możecie znaleźć – tutaj (10 godzin zabawy).

Dziękuję, że wytrwaliście do końca.

Dior.

*********************

Jeśli podoba się wam, w jaki sposób piszę, dajcie feedback w komentarzach i kciuka w górę. Będzie to dla mnie największą nagrodą. Jeśli się nie podoba, tym bardziej napiszcie, co mogę robić lepiej. Z góry dziękuję za lajki i każdy merytoryczny komentarz.

Zakładając konto na PartyPoker z kodem DOROPG, otrzymacie: darmowe 20 USD na start (od razu zapraszam do rywalizacji ze mną na NL2), bonus 100% do $500 przy wpłacie min. 25 USD, możliwość wyrobienia za punkty licencji na Holdem Manager 2 lub Poker Tracker 4, możliwość otrzymania za punkty PlayStation 4.

Nie będę ukrywał, że ja również coś dostanę po waszej rejestracji, a wy poprzez wykorzystanie mojego kodu możecie okazać wsparcie dla tego, co robię na PokerGround. Dziękuję.

Doro
Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?